Rok nieobecności, czy więcej?
Nie wiem jak dostatecznie wyrazić mój wstyd, wybaczcie.
Sporo się w moim życiu zmieniło. Zniknął pomysł na bloga.
Po wielu przemyśleniach postanowiłam założyć nowego.
Tematyka: Dramione
Jeśli ktoś to jeszcze czyta (szczerze wątpię) link do niego wkleję w komentarzu.
To chyba tyle, więc...
Przepraszam i zapraszam na nowego bloga c;
Wasza;
Katniss (oczywiście tam będę pod inną nazwą)
Fremione ~ Tacy inni, a jednak tacy sami.
piątek, 30 czerwca 2017
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Miniaturka - Poradnik Przeciętnego Podrywacza
Poradnik
Przeciętnego Podrywacza
*Uwaga!
Zamieszczone rady mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.
Przez nie możesz oberwać w twarz ręką, krzesłem lub innym
niezidentyfikowanym przedmiotem*
Przyjacielu!
Jeśli kupiłeś tą książkę, musisz być naprawdę
zdesperowany
naprawdę kiepski w podrywaniu, lecz nie martw się, ja ci w tym
pomogę. Oto kilka porad i przykładów wziętych z mojego życia.
Miłej lektury!
Porady-przykłady, czyli sceny z życia wzięte
Punkt pierwszy: Upatrz swoją ofiarę, czyli tą jedyną
i niepowtarzalną kobietę, z którą chcesz spędzić resztę
swojego życia i zagadaj do niej (bądź wybredny).
Przemierzam korytarze Ministerstwa Magii w
poszukiwaniu tej jednej jedynej. Chodzę tak od godziny, ale
niestety, bez żadnych rezultatów. Ta za chuda, ta za gruba. Ta za
młoda, ta za stara. Ta za wysoka, ta za niska. O, ta jest nawet,
nawet... O nie, minę ma jak Ron, gdy wymiotował ślimakami w
pierwszej klasie. O matko, chyba widzę anioła...! Tak, to na pewno
jest ona. Teraz uwaga, bo zagaduję.
-Dzwonili
do mnie z Nieba. Mówili, że im anioł uciekł. Nie martw się, nie
powiem gdzie jesteś. Hermiona?
-Fred?!
Co ty tu robisz? - no, nieźle się wpakowałem. Ale najważniejsze:
Nigdy się nie poddawaj.
-Szukam
szczęścia. - w tym momencie postanowiłem grać na zwłokę.
Przecież się nie poddam! Dlaczego? Patrz wyżej. - Masz siostrę
bliźniaczkę?
-Nie
wygłupiaj się, przecież wiesz, że nie – powiedziała chyba
zirytowana moim zachowaniem.
-W
takim razie jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi – puściłem
jej oczko. Zapowiada się ciekawa rozmowa...
Punkt drugi: Praw swojej jedynej i niepowtarzalnej
kobiecie komplementy (nawet, jeśli będą kłamstwem) i zaproś ją
randkę.
Po raz kolejny szwendam się po Ministerstwie i mam
nadzieję, że trafię na Hermionę. Zaplanowałem całą dzisiejsza
rozmowę i nie ma mowy, żeby coś poszło nie tak. Dzisiaj zaproszę
ją na randkę i nie przyjmuje odmowy. Posyłałem swój uśmiech
wszystkim napotkanym czarodziejom i czarownicom. Nagle mój wzrok
przykuła ONA. Tak samo piękna, jak zawsze. Poprawiłem szybko włosy
i podszedłem do niej pewnym krokiem. Zapamiętaj: pewność siebie
to podstawa.
-Czy
to Ty jesteś tą księżniczką, której od dawna szukam?
-
zapytałem, a ona przeniosła na mnie swój wzrok.
-Wszystko z tobą w porządku? - spojrzała na mnie
rozbawiona. O nie, nie dam się tak łatwo zbić z tropu.
-Mam nadzieję, że potrafisz robić sztuczne
oddychanie, bo gdy na Ciebie patrzę, to zapiera mi dech w piersi.
-Pewnie, że potrafię. Nie rozumiem do czego
zmierzasz, Fred. - zaśmiała się, a mi zmiękły nogi, gdy
usłyszałem jej melodyjny śmiech. Postanowiłem zabłysnąć
inteligencją.
-Odrzucenie może spowodować stres dla obu
zaangażowanych stron, a stres może prowadzić do powikłań
zdrowotnych, jak bóle głowy, wrzody, guzy nowotworowe, a nawet
śmierć! Więc dla twojego i mojego zdrowia, zgódź się na randkę.
-Nie zrozumiałam nic, oprócz ostatniego zdania. Mam
zrozumieć, że zapraszasz mnie na randkę? - spytała niepewnie, a
ja przybiłem sobie wewnętrzną piątkę.
-Byłbym zaszczycony – ukłoniłem się lekko, a
moja jedyna i niepowtarzalna kobieta zaśmiała się ponownie. To
raczej dobry znak.
-Pewnie, że gdzieś się z tobą wybiorę. Kiedy i o
której?
Punkt
trzeci: Zabierz swoją jedyną i niepowtarzalną kobietę w jakieś
jedyne i niepowtarzalne miejsce i zrób na niej wrażenie.
Zaparkowałem pod domem mojej jedynej i
niepowtarzalnej kobiety i zapukałem do drzwi. Po chwili usłyszałem
kroki po drugiej stronie i w drzwiach stanęła Hermiona. Wyglądała
jeszcze piękniej niż zazwyczaj. Miała rozpuszczone włosy i
czerwoną.. zaraz, to nie jest fioletowy? Jakiś taki burakowaty ten
kolor. Burakowatą sukienkę i złote buty. Na ręce miała mały,
złoty zegarek a jej szyję zdobił złoty naszyjnik w kształcie
serca. Postanowiłem zacząć rozmowę.
-Jesteś
tak piękna, że aż sam nie wiem, co powiedzieć.
-Przecież właśnie coś powiedziałeś. - czy ona
nie za często śmieje się w moim towarzystwie?
-Pani pozwoli? - podałem jej nonszalancko rękę, a
ona ze śmiechem ją ujęła. Teleportowałem nas na błonia
Hogwartu. Spojrzałem na Hermione – jej oczy powiększyły się o 5
cali.
-Jak? - spytała tylko. Uśmiechnąłem się
zadowolony.
-Mam znajomości. - rzekłem krótko i chwytając ją
za rękę, pociągnąłem kobietę w stronę jeziora. Były wakacje,
więc nie musiałem martwić się, że jakiś dzieciak nam
przeszkodzi. To będzie najlepsza pierwsza randka w życiu. Na
moście, który umożliwiał przejście na drugą stronę jeziora,
był ustawiony stolik z dostawionymi do niego dwoma krzesłami.
Odsunąłem Hermionie krzesło i sam usiadłem na swoim. Klasnąłem
w dłonie – niebo lekko się zaciemniło, a na około nas zaczęło
leniwie lewitować zapalone świecę o zapachu róż. Klasnąłem po
raz drugi – pojawił się skrzat trzymający w jednej ręce butelkę
wina, a w drugiej dwa kieliszki.
-Zaraz podam jedzenie, sir – rzekł i lekko się
ukłonił.
-Naprawdę bardzo ci dziękuję, Zgredku. -
odpowiedziałem i odwróciłem się do kobiety w celu nawiązania
konwersacji.
-Możesz pomóc mi utrzymać równowagę? - spytałem
z uśmiechem.
-Coś się stało? - odpowiedziała pytaniem ma
pytanie wyraźnie zaniepokojona.
-Nie, ale chyba na ciebie lecę.
-Fred, jesteś uroczy. Jestem pod wrażeniem tego,
jak bardzo się postarałeś. Nigdy bym nie sądziła, że potrafisz
być taki romantyczny. - stwierdziła zarumieniona.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz...
-Ale mam nadzieję, że się dowiem. - przerwała mi,
i (o ile to możliwe) jeszcze bardziej się zarumieniła. Wszystko
idzie idealnie...
Punkt czwarty: Zabierz swoją jedyną i niepowtarzalną
kobietę na jeszcze kilka randek (na ostatniej pocałuj i zapytaj,
czy nie chciałaby mieć najlepszego chłopaka na świecie).
Siedziałem wraz z moją jedyną i niepowtarzalną
kobieta na pomoście. Przed nami rozciągało się piękne, błękitne
morze. Dystans między nami był ograniczony do minimum, więc
niepewnie złapałem jej rękę. Ta odwróciła na mnie swoje
zamyślone spojrzenie i lekko się uśmiechnęła.
-Masz patent ratownika? Bo utonąłem w twoim
spojrzeniu. - pokręciła tylko głową z politowaniem i spojrzała
prosto w moje oczy. Lekko się nad nią pochyliłem i złączyłem
nasze usta w pocałunku. Oplotłem ręką jej talię i przyciągnąłem
ją jeszcze bardziej do siebie (co było trudne, zważywszy na fakt,
że siedzimy). Hermiona wplotła rękę w moje gęste, rude włosy.
Po jakimś czasie, oderwaliśmy się od siebie. Wstałem i podałem
jej rękę. Ujęła ją i delikatnie podniosła się z pomostu. Wtedy
ja uklęknąłem przed nią i wyjąłem z kieszeni kwadratowe
pudełko. Kobieta spojrzała na mnie zaskoczona, ale ja otworzyłem
opakowanie i wyjąłem z niego piękną, złotą bransoletkę z
serduszkiem na środku i wygrawerowanym na nim napisem ''F+H''.
-Księżniczko, czy uczynisz mi ten zaszczyt i
zostaniesz mą dziewczyną, czyli jedyną i niepowtarzalną kobietą
w moim życiu? - ta pisnęła tylko cicho i wyszeptała ''tak''.
Zapiąłem bransoletkę na jej nadgarstku, a ona rzuciła mi się na
szyję. Oboje z głośny pluskiem (i śmiechem) wylądowaliśmy w
morzu.
Punkt piąty: ZAWSZE, ale to ZAWSZE bądź zazdrosny o
swoją jedyną i niepowtarzalną kobietę. One to kochają.
-Jak niby mam nie być zazdrosny?! - krzyknąłem
zirytowany do granic możliwości.
-Może
dlatego, że jesteś zazdrosny o gościa starszego ode mnie o 20 lat,
na dodatek żonatego i z trójką dzieci?! - odpowiedziała mi
również krzykiem moja jedyna i niepowtarzalna kobieta.
-Ale on się do ciebie uśmiechał! A jakby tego było
mało, ty też się do niego uśmiechnęłaś!
-Fred, zrozum, że dostałam awans i będę teraz
współpracować z Dave'm. Musimy się jakoś dogadywać!
-Tak, tak, dogadywać! I co jeszcze?! - chyba
przestałem już nad sobą panować.
-Podaj
mi chociaż jeden sensowny
powód, przez który masz być zazdrosny. - rzekła już spokojniej
Hermiona, a mi zachciało się płakać.
-Może dlatego, że ja w praktycznie każdym zdaniu
mówię, że cię kocham, a ty jeszcze ani razu nie powiedziałaś mi
tych dwóch pieprzonych słów? - odpowiedziałem płaczliwym tonem,
a moje oczy się zaszkliły. Poczułem, jak kobieta staje na palcach
i mocno mnie przytula. Ogarnął mnie spokój.
-Freddie, kochanie... Spokojnie... Kocham cię, tak
bardzo cię kocham...
Punkt szósty: Rozpieszczaj swoją jedyną i
niepowtarzalną kobietę (kup jej kwiaty, zabierz ją do kina...
Zapamiętaj: NIE KUPUJ CZEKOLADEK!)
-Witaj moja mała czarownico!
-Hej, Fred. Czego ode mnie chcesz o tej porze?
-Ej, jest dopiero 20. - podarowałem mojej jedynej i
niepowtarzalnej kobiecie bukiet słoneczników (Hermiona kocha
słoneczniki) – Więc wyciągam cię do kina. - uśmiechnąłem się
przekonująco, a ona tylko pokręciła głową.
-Nie jestem uszykowana, a tak na pewno nigdzie nie
wyjdę. Przykro mi Fred. Piękny bukiet, kochanie.
-Wyglądasz oszałamiająco. - stwierdziłem i
pocałowałem ją w czoło. Spojrzałem na nią błagalnym wzrokiem.
Kobieta westchnęła i dała się złapać za rękę. Moja twarz
momentalnie się wypogodziła.
-Jestem zbyt uroczy by odmówić, prawda? - spytałem
i zrobiłem najbardziej uroczą minę na jaką było mnie w tej
chwili stać.
-Wiesz, że w wielu sprawach się nie zgadzamy... -
zaczęła,a ja spojrzałem na nią z wyrzutem. - Ale to jest ten
jeden, jedyny wyjątek, kiedy się z tobą zgodzę. - dokończyła.
Natychmiast się rozpromieniłem.
-Na jaki film właściwie jedziemy?
-Na komedie romantyczną. - rzekłem i zacząłem
poruszać zabawnie brwiami. Oczywiście nie obyło się bez chichotu,
który Hermiona usilnie starała się zamaskować kaszlem. W końcu
teleportowałem się pod samo kino.
-No to idziemy, słońce. - owinąłem swoja ręką
jej talię i bardziej przyciągnąłem ją do siebie. Powolnym
krokiem ruszyliśmy w stronę kina.
Punkt siódmy: To już ten czas, więc leć kupić
pierścionek, klęknij przed nią na jedno kolano i spytaj się, czy
podoba jej się perspektywa wzięcia z tobą ślubu (najlepiej przy
kolacji, którą ''sam ugotowałeś''. Koniecznie poproś o
przygotowanie jedzenia swoją mamę!).
Usłyszałem dzwonek do drzwi. W pośpiechu pobiegłem
otworzyć, bo dzisiaj wszystko musi być idealne. Mój czerwony
krawat był starannie zawiązany i teraz spoczywał na śnieżnobiałej
koszuli. Czarne spodnie i buty... Chyba dobrze wyglądałem. Co ja
mówię – ja zawsze wyglądam nieziemsko! Teraz tylko jestem trochę
ładniej ubrany, bo Ginny mi pomagała w doborze stroju. W tych
krótkich chwilach, kiedy nie piszczała z radości. Otworzyłem
drzwi i kolana się pode mną ugięły, gdy zobaczyłem moją jedyną
i niepowtarzalną kobietę.. Miała na sobie czerwoną sukienkę
przed kolano i czarne szpilki. Gestem dłoni zaprosiłem ją do
środka.
-To bardzo miłe, że sam zrobiłeś kolację. -
stwierdziła całując mnie w policzek. - bo zrobiłeś ją sam, tak?
- zapytała jeszcze niepewnie.
-Pewnie – odpowiedziałem dumnie. Dziękuje mamo...
Jedliśmy w milczeniu. Cisza coraz bardziej mi
ciążyła, jednak nie wiedziałem, jak ją przerwać. Gdy
skończyliśmy jeść, Hermiona zaczęła się bawić skrawkiem
obrusu. Zebrałem w sobie całą odwagę i wstałem od stołu.
Kobieta spojrzała na mnie zaskoczona. Podszedłem do niej powolnym
krokiem i klęknąłem przed nią na jedno kolano. Mina Hermiony
składała się ze 100 procentowego zaskoczenia, ale ona również
wstała. Z tylnej kieszeni moich spodni wyciągnąłem uwierające
pudełko i lekko je otworzyłem. Naszym oczom ukazał się piękny
pierścionek z białego złota. Małe diamenciki były poosadzane na
''krętych ścieżkach'', które prowadziły do dużego, czerwonego
brylantu.
Łzy spływały po policzkach mej ukochanej, a ja
wypowiedziałem wcześniej wykuty na pamięć tekst.
-Może
nie jestem dawcą narządów, ale byłbym
szczęśliwy, gdybym mógł oddać Ci swoje serce.
Więc czy ty, Hermiono
Jean Granger wyjdziesz za mnie i spędzisz ze mną resztę życia? -
spytałem, obawiając się odpowiedzi. Nie musiałem na nią długo
czekać. Kobieta dosłownie rzuciła się na mnie nadal płacząc,
ale ja skupiłem się tylko na jednym. Na zdaniu, które wypłynęło
z jej ust: „Pewnie, że za ciebie wyjdę, wariacie!”.
Punkt
ósmy: Weź ślub, spędź resztę życia i załóż rodzinę ze
swoją jedyną i niepowtarzalną kobietą.
-Nelly! Brian!
Szybciej, spóźnicie się na pociąg! - krzyczała z dołu moja
jedyna i niepowtarzalna kobieta, podczas gdy ja wraz z dzieciakami
siedziałem na górze. Razem pakowaliśmy niezbędne w Hogwarcie
„Dowcipy Weasley'ów”. Nelly i Brian to bliźniaki z gęstymi,
rudymi włosami i dużymi, czekoladowymi oczami. No, mieli też kilka
piegów na nosie, ale naprawdę, nie wiem po kim!
-Już schodzimy,
mamo! - odkrzyknęli jednocześnie.
-Tylko
pamiętajcie: nie mówcie o niczym mamie, – zgodnie kiwnęli
głowami – zachowajcie tradycje i zdobądźcie tytuł Dowcipnisi
Hogwartu! - krzyknąłem uradowany.
-Tak jest, tato!
- kocham, jak mówią jednocześnie!
-Idziecie?!
-Chodźcie
dzieciaki, bo mama nieźle się już wkurzyła.- wspólnie wyszliśmy
z pokoju i całą rodziną teleportowaliśmy się na dworzec King's
Cross. Dzieci szybko się do nas przytuliły i się pożegnały.
Chwilę później patrzyliśmy jak pociąg „Hogwart Express”
odjeżdża i zostaje po nim tylko para.
-Co tym razem
wykombinowaliście? - spytała surowo Hermiona, gdy pociąg zniknął
z pola widzenia.
-Nic takiego. -
broniłem się. Oj, i tak mi to nie ujdzie na sucho.
* * *
To już koniec tej
książki. Mam nadzieję, że dużo się z niej nauczyłeś.
Chociaż... nie jestem pewien, czy to działa na wszystkie kobiety.
Bo wiecie... Hermiona jest wyjątkowa. Jedyna i niepowtarzalna.
Kochanie, wiem, że patrzysz przez ramię co piszę. Nigdy nie byłaś
mistrzynią kamuflażu. Nie kłóć się ze mną! Kocham
cię, moja jedyna i niepowtarzalna kobieto.
- - - - - - - - - -
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Okej. Wpadł mi
pomysł na miniaturkę, więc ją napisałam. Jest to moja druga
miniaturka i myślę, że jest nieco lepsza od tej pierwszej ;D
Bardzo dobrze mi się ją pisało, ale trochę długo mi to zajęło :) Proszę o komentarze i opinie ^^ Pozdrawiam ^^
~Katniss;33
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)