czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział II

Informacja przed rozdziałem: gdy coś napisane jest kursywą oznacza, że są to myśli danej postaci.


 Usłyszała zduszony okrzyk Ginny, a po chwili oplotły ją silne ramiona. Poczuła zapach perfum, który nie był jest za bardzo znajomy. Otworzyła oczy, a ciepło jej czekoladowych tęczówek zderzyło się z oczami jak kolor morza. Wydawało jej się, że te oczy ją hipnotyzują, jak zatapia się w nich… Gdzieś już je widziała…
-Yhm, yhm – usłyszeli chrząknięcie – Nie chce wam przeszkadzać, gołąbeczki, ale taranujecie przejście – powiedział Fred. Sam nie wiedział, co w niego wstąpiło, po prostu chciał przerwać to całe przedstawienie.

    Wybawca Hermiony odezwał się pierwszy:
-Cześć, jestem Mike, siedzieliśmy kiedyś razem na zaklęciach, pamiętasz?
-Och, ty jesteś Krukonem, tak? – spytała się kasztanowłosa. No tak, teraz wie, skąd go kojarzyła.
-Taak… No, to ja już pójdę… Do zobaczenia – rzekł Mike, i puścił jej oczko.
- Cześć, i dziękuję – uśmiechnęła się. Dopiero jak odchodził, przypatrzyła mu się. Brązowe włosy i grzywka, która opadała mu na oczy, dodawała mu uroku. Delikatne rysy twarzy, zadarty nos, i pełne usta. Starte jeansy i t-shirt nadawały mu tytuł niegrzecznego chłopca. Jest nawet przystojny - przemknęło jej przez głowę. Jej zamyślenie przerwały zdziwione miny przyjaciół.
-No co? Nie można pogadać? Co wy tu w ogóle robicie? - zwróciła się do chłopców.
-Eee… Macie propozycje wrócenia do Hogwrtu, żeby ukończyć 7 rok – Ron pomachał im przed nosem listami – pomyśleliśmy, że na pewno wrócicie i wzięliśmy też listy książek – pokazał inną kartkę – no i mamy też prośby o pomoc w odbudowie zamku – wreszcie pokazał ostatni papier.
-Dobra, dzięki i w ogóle. Możecie nam to dać i sobie iść – Ginny próbowała spławić płeć brzydką.
-A czemu nie możemy iść wami? – Harry zrobił smutną minę – miałem nadzieję, że spędzimy ze sobą trochę czasu, i że pójdziemy we dwójkę, Gin.
-Och… No dobrze… Wybacz, Hermiono… - Ruda posłała przyjaciółce słaby uśmiech – Do zobaczenia później. – i odeszła, zostawiając brązowooką na pastwę rudzielców. Gdy Ginny odeszła, głos zabrał Fred:
-Proponuje podzielić się w pary… Co wy na to? – wszyscy zgodnie kiwnęli głowami.
-Ja z Herminą! – powiedzieli w tym samym czasie jeden z bliźniaków i Ron. Bliźniakiem okazał się Fred. Jednocześnie spojrzeli na Hermionę. Zachciało jej się śmiać. Jacy oni byli podobni… Ale czemu akurat z nią? Rozumiem Rona, ale Fred? Była pewna, że on pójdzie ze swoim bratem bliźniakiem.
-Może papier, kamień, nożyce? – Po raz pierwszy głos zabrał George. Po chwili wszystko stało się jasne. Fred nożyce, Ron papier. No cóż. Trochę się tym spięła. Ona, kujonica Hogwartu, z największy dowcipnisiem z zamku od czasu Huncwotów? O nie. Już nie jest kujonką. Zmienia się.  Nowy rozdział, Hermiono, pamiętaj! – pomyślała. Z zamyślenia wyrwał ją głos Freda.
-To co, idziemy?

Przytaknęła tylko głową. Rudzielec wziął liste książek, i udali się do najlepszej księgarni na ulicy Pokątnej. Esy i Floresy.Uwielbia tam kupować. Tyle rodzajów książek, zapacg pergaminu… Zamierza się uczyć, ale nie tak dużo jak zwykle.Droga dłużyła się niemiłosiernie. Cisza stawała się już uciążliwa.

    Fred myślał, czemu tak się zachowywał. Czemu odczuwał taką zazdrość, jak zobaczył ja z tamtym chłopakiem? Czemu teraz z nią idzie? Ach, no tak miał się z nią zaprzyjaźnić. Tylko jak? W jej towarzystwie czuł się jakiś skrępowany. Tak, on, Fred Weasley się krępuję. I to jeszcze przy Hermionie Granger. Do nozdrzy wdarł mu się zapach jej perfum. Truskawki. Mógłby tak stać i czuć jej perfumy tygodniami.
-To… wchodzimy?
Usłyszał głos Hermiony. Uświadomił sobie, że stoi przed nią jak idiota, i się na nią gapi. Zdobył się tylko na kiwnięcie i zażenowany uśmiech. Fred, debilu! Jeszcze pomyśli sobie, że jesteś nawiedzony! Teraz już wiesz, dlaczego kumplujesz się z idiotami! Inni myślą, że jesteś upośledzony! – myślał gorączkowo.

    Weszli do księgarni, i zaczęli szukać potrzebnych książek. Hermiona uwielbiała to miejsce. Regały ustawione były do siebie równolegle, a obok każdego z nich był stolik. Fred patrzył zza regału, jak Hermiona próbuje ściągnąć książkę z najwyższej półki. Zobaczył, że jakiś chłopak do niej podchodzi. Pewnie chce jej pomóc. O nie, ja to zrobię!. Nie zorientował się, że ostatnie zdanie wypowiedział na głos. Chłopak z  niezadowoloną miną odwrócił się na pięcie odszedł. Rudzielec podszedł do Gryfonki, która miała zdezorientowaną minę. Podał jej książke, co ona skomentowała cichym ,,dziękuję”. Gdy wyszli z księgarni, postanowili udać się po nowe pióra, pergaminy i kałamarze. Hermiona nie wiedziała, co myśleć o zachowaniu Freda. Zachowywał się, jakby był o nią zazdrosny. Rumieniec zagościł na jej twarzy, lecz przykryła go kurtyną loków. Nie umknęło to uwadze Freda.
-O czym myślisz? – zagadnął ją. Dziewczyna postanowiła znaleźć odpowiedzi na męczące ją pytania.
-O twoim zachowaniu – odpowiedziała, i poczuła, jak się spiął.
-A co nim nie tak? – postanowił udawać głupiego. Wcale nie muszę udawać – pomyślał.
-Zachowujesz się inaczej… - Albo raczej: DZIWNIE!
-Niee… zachowuje się tak, jak zawsze – Nie, nie zachowuje się tak jak zawsze.
-Napewno? – Fred, nie jestem idiotką!
-Pewnie – Śmiem wątpić.
-Jakbyś się normalnie zachowywał, nie chciałbyś być ze mną w parze – Cholera, nawet byś się nie odezwał!
-A co, chcę być w parze z przyjaciółką, co w tym dziwnego? – Nie bądź taka dociekliwa, bo zaraz się wydam!
-Od kiedy… - nie dane jej było dokończyć zdania, bo gdy wyszli zza zakrętu, zobaczyła…

Hej ^^ Jest drugi rozdział J Dziękuję Marcie za komentarz i rady J  Na moim blogu zobaczyłam ponad 50 wyświetleń ;) Jeśli czytasz, skomentuj! Wtedy wiem, że piszę dla KOGOŚ, nie tylko dla SIEBIE  ;) 
~Katniss ;3

3 komentarze:

  1. Hej hej ;) Czemu uciełaś w takim momencie?! teraz nie zasnę! XDDD czekam na następny rozdział! ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy odrobinie szczęścia rozdział będzie dzisiaj ^^ ;3

      Usuń
  2. O W MORDECZKĘ HAHAHAH
    świetny rozdział, śmiałam się do ekranu:')))
    Ej no ja myślałam, że to Freddie ją wybawi, a nie jakiś Mike! On jest taki zazdrosny!
    I ta scena, kiedy chłopcy się kłócili o Hermionę<3 gdybym ja tam była to bym powiedziała coś w stylu: "To ja pójdę z George'em" to by było śmiesznie:')) ale Twoje rozwiązanie było jeszcze lepsze!
    Kocham, na serio uwielbiam ten rozdział! I scena w Floresach i najlepsza część rozdziału to te kłótnie w myślach:')))
    Lecę dalej.
    ~Kate

    http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/

    PS właśnie, co to za końcówka, co? A czy ja mam się załamać?!

    OdpowiedzUsuń