niedziela, 1 maja 2016

Miniaturka - Szczęśliwa Siódemka

      Ponoć siódemka to szczęśliwa liczba. Ona nigdy nie wierzyła w takie bzdury. Mugolskie przesądy. Miała się przekonać jak bardzo się myliła. Może nigdy w to nie wierzyła, bo w jej życiu zabrakło szczęścia? Według niej szczęście to spełnienie marzeń, to coś, czego bardzo pragniemy. To rodzina, domek z ogródkiem, pies, tropikalne wakacje, przyjaciele... Dla każdego szczęście oznacza co innego. Dla dzieci to może być karuzela, dożywotni zapas lodów, słodycze, ciepłe wakacje, przyjaciele, mało obowiązków. Dla dorosłych; dobra praca, rodzina, wypoczynek. A ona? Pragnęła mieć przy sobie kogoś, kto ją wesprze. Gdy wyjechała do Brazylii, by tam zamieszkać wraz ze swoim ukochanym nie spodziewała się, że to tak szybko się skończy. Na początku Chris wydawał się opiekuńczym, czułym, i wrażliwym chłopakiem. Po prostu ideał. Po roku wzięli ślub, a po kolejnym... Coś się zepsuło. Jej mąż zaczął wracać bardzo późno wracać do domu, tłumacząc się nagłym nawałem pracy. Wybaczała mu, wiedziała, że to wszystko dla ich dobra. Po miesiącu przestał się tłumaczyć. Wracał do domu o 1 w nocy kompletnie pijany, ze szminką rozmazaną na twarzy i pachnąc damskimi perfumami kładł się do łóżka, mamrocząc. Przez następne dni Hermiona płakała. Wiedziała, że mąż ją zdradza, nie jest głupia. Gdy oznajmiła mężczyźnie, że się wyprowadza... było jeszcze gorzej. Codziennie kobieta była bita, gwałcona i traktowana jak najgorsze ścierwo. Ledwo wytrzymywała psychicznie, bo fizycznie dawno się poddała.
      Nie mogła napisać do przyjaciół. Zresztą, czy ona ich miała? Ślepo zakochana w Chrisie wyjechała za granicę, nie pojawiając się nawet na ślubie Harry'ego i Ginny czy Rona i Lavender.
Na listy, które na początku jej pobytu w Brazylii przychodziły tuzinami nie odpowiadała, ignorowała je. W końcu do jej domu zapukał Harry wraz z Ginny. Oboje ciepło ją przywitali,
a ona zamknęła im drzwi przed nosem. Zza zamkniętych drzwi usłyszała jeszcze szloch rudej
i trzask towarzyszący teleportacji. Jak bardzo była głupia i zapatrzona w tego bydlaka, by odrzucić od siebie najważniejsze osoby? Te, które były z nią zawsze i wszędzie, nie zważywszy na okoliczności i stan, w jakim się znajdowała? To przez to tak skończyła. Nie szczęśliwa i codziennie upokarzana, patrząc, jak jej ,,idealny” mąż sprowadza do domu nowe kochanki.
      Zaczęła się ciąć. To była jej odskocznia od codzienności. Myśląc o bólu fizycznym, nie zagłębiała się w smutne wspomnienia, nie cierpiała psychicznie. Chociaż przez te chwile.
Zawsze uważała, że osoby, które się tną, są po prostu niedorozwinięte. To zwykłe tchórzostwo.
Uciekać przed problemami, zamiast odważnie, z podniesioną głową stawić im czoła. Postawa nie godna ucznia z Gryffindoru. Ale czy ona nadal była tą dziewczyną, wiecznie roześmianą,
której jedynym problemem były egzaminy końcowe? Zdecydowanie nie. I żyłaby tak dalej, gdyby nie pomoc pewnej rudej osoby...
(***)

      Kolejny dzień. Dzień upokorzeń, wstydu, bólu. Po raz kolejny zgwałcona. Jak zwykła... Tak się też zresztą czuła. Z cieniami po oczami, nie uczesanymi włosami i bliznami, które okalały prawie każdy skrawek jej ciała, poszła otworzyć drzwi, do których uprzednio ktoś pukał.
Powolnie je otworzyła. Nie spodziewała się wizyty kogokolwiek z Londynu. Na pewno nie Weasley'a. Na pewno nie JEGO, człowieka, który stał za drzwiami i patrzył na nią z przerażeniem.
- H-Hermiona? -wyjąkał Fred Weasley we własnej osobie.
-Fred? Co ty tu robisz? - wyjąkał równie przerażona Hermiona.
-Ja... To nie jest teraz ważne. Jak ty wyglądasz? Czy ty się CIĘŁAŚ? – ostatnie słowo wypowiedział tak, jakby nagle dostał jakiegoś olśnienia. Niestety, nim zdążyła mu odpowiedzieć pojawił się Chris.
-Kto to? Zdradzasz mnie, szmato? Wiedziałem! Jesteś zwykłą, puszczalską...
-Nie kończ, śmieciu – ostrzegł go Fred – albo ci obiję tą nędzna twarzyczkę.
Chris przez chwilę wydawał się być zbity z tropu. Jeszcze nikt mu się nie postawił.
-Ależ twój kochaś jest dzielny... - zaczął drwić. Kasztanowłosa kobieta stała z boku i z przerażeniem słuchała wymiany zdań. Jej prześladowca nie zdążył dokończyć, ponieważ mocny, prawy sierpowy perfekcyjnie uderzył go w szczękę, pozbawiając tym samym mężczyznę przytomności.
-Nie wiem o co w tym chodzi – zaczął Fred – ale masz się natychmiast pakować. Będę czekał przed domem. Nie wiem, czy tego chcesz, ale masz to zrobić. Za nim ten tu frajer – kopnął czubkiem buta brzuch Brazylijczyka – się obudzi. Hermiona popędziła do sypialni. To jest jej jedyna szansa na wolność, nie może jej nie wykorzystać.

(***)

-Wytłumaczysz mi to? - spytał po chwili milczenia jadąc samochodem.
-Może najpierw powiedz, co ty tu robisz – zaproponowała cicho Hermiona.
-Przyjechałem tu w sprawach biznesowych. Nie wiem, czy wiesz, ale prowadzę firmę charytatywną ,,Szczęśliwa Siódemka”. Pomagam ludziom, którzy pomocy potrzebują. - oznajmił nie odrywając wzroku od jezdni.
-Ja... - opowiedziała mu całą historie. Powiedziała mu, jak żałuje, że wszystkich odrzuciła, powiedziała o gwałtach, biciu i wielokrotnych zdradach. Przelała wszystkie swoje żale, które zwykle przelewała krew.
Po tym jak ją skrzywdzono, straciła zaufanie do ludzi. Straciła nadzieję na szczęście, na Happy End. Po tak trudnych przeżyciach nie da się już normalnie funkcjonować. Dojechali do mieszkania Freda, a ten zawiadomił całą rodzinę o zaistniałej sytuacji. Czy jest jeszcze nadzieja, że jej wybaczą...?
Wszyscy. Wszyscy ją przepraszali, za to, że niczego nie zauważyli, nie pomogli jej. A ona?
Ona zrozumiała, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Odzyskała nadzieję. Nadzieję na szczęście.

(***)

-...Przede wszystkim, chciałbym podziękować mojej dziewczynie, za wsparcie, pomoc, cierpliwość i za to, że zawsze byłaś ze mną. Chodź tu, proszę – Fred Weasley przemawiał na apelu. Jego firma charytatywna ,,Szczęśliwa Siódemka” stała się jedną z najbardziej znanych firm na świecie. 
Hermiona niepewnie wspięła się na scenę i spojrzała zdziwiona na swojego chłopaka. Ten z uśmiechem na ustach uklęknął przed nią i wyjął z kieszeni małe pudełeczko. Oczy kobiety momentalnie się rozszerzyły, a w oczach pojawiły się łzy. Czy to możliwe, że...?
-Czy ty, Hermiono Jean Granger uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną, tą jedyną, która... - zaczął oficjalnie mężczyzna ale nie skończył swojego monologu, gdyż mała, drobna osóbka rzuciła mu się w ramiona, przewracając. Po sali rozniosło się ciche westchnięcie spowodowane nagłym rozczuleniem.
-Tak, Fred – odpowiedziała kobieta, teraz już nawet nie powstrzymując łez.
-Specjalnie chciałem się spytać przy tylu ludziach. Wiedziałem, że nie odmówisz – odrzekł poważnie Fred lecz po chwili wybuchł gromkim śmiechem.
-Głupek – podsumowała Hermiona – Kocham Cię – stwierdziła z rozczuleniem.
Te dwa słowa. Niby nic. Ale tak ważne...
-Też cię kocham, Misia. Nigdy nie przestanę.
Ogłuszające oklaski rozniosły się po całej sali. Nadzieja na szczęście? Ona dawno już je zyskała.

,,Bo czasem lubi się kogoś zbyt mocno. I to się nazywa miłość.”


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Zacznę tak: To moja pierwsza miniaturka. Starałam się dobrać jakiś oryginalny pomysł. Chciałam też dodać ją po rozdziale 7, każdy się chyba domyśla, dlaczego ^^
Ale na rozdział nie miałam pomysłu, za to na miniaturkę coś się znalazło i mam nadzieję, że dobrze odwzorowałam to, co mi siedziało w głowie :D Moim zdaniem trochę za krótka, ale jakbym się rozpisała bardziej, to by była za długa :< Na pewno będą też inne nie dociągnięcia, dlatego czekam na opinię, żebym wiedziała, co mam poprawić, bo na jednej miniaturce nie spocznę ;D Szczerze to nie mam pojęcia, kiedy pojawi się następny rozdział, bo jak wspomniałam, nie mam na niego w ogóle pomysłu :< Ktoś skojarzył cytat na końcu z Kubusiem Puchatkiem? Moim zdaniem jego wytłumaczenie miłości jest najlepsze ;D Jak zwykle na końcu mojej gadki – proszę o komentarze :* CZYTASZ = KOMENTUJ, bo to dla mnie baaardzo ważne :D Pozdrawiam :*
~Katniss ;33




7 komentarzy:

  1. Hmmm no co by tu powiedzieć. ..
    Powiem ze mam troszkę mieszane uczucia. Mimo że to miniaturka to wg mnie troszeczkę za krotka ale to taki malutki minusik.
    Sam temat był w miarę ciekawy i jak na pierwszą miniaturke naprawdę nie jest źle. Opisy się uratowały z sytuacji w niektórych momentach bo naprawdę są fajne.
    Ja wiem trochę taki sztuczny kom ale jest padnięta po całym dniu zwiedzania:')
    Życzę weny i czekam na nowe rozdziały i miniaturki<3
    ~ Kate

    http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega, mega, mega bardzo
    kiedy kolejny rozdział????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się uda, to nawet dzisiaj :) Jak nie dzisiaj, to we wtorek :D

      Usuń
  3. czekamy i nie ma, nie mogę się już doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju wracaj, wchodzę tu teraz codziennie i nic. Pisz coś znów, z nudów przeczytałam te rozdziały jeszcze raz, a miniaturkę chyba już z 5 razy
    Kiedy coś nowego??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj rozdział będzie na pewno. Nie miałam czasu nawet usiąść przy komputerze. Powiem szczerze, że sama się stęskniłam za pisaniem i za wami :)

      Usuń