środa, 27 stycznia 2016

Rozdział I


    Powoli uchyliła powieki. Jej oczy musiały przyzwyczaić się do panującej tu ciemności. Po chwili dotarło do niej, gdzie jest i co robi. Otóż była w Norze, a wczoraj odbyła się II Bitwa o Hogwart. No tak. Voldemort pokonany, więc wreszcie w świecie czarodziejów, jak i mugoli zapanował pokój. Spojrzała na sąsiadujące łóżko. Było puste, więc Ginny jest pewnie w łazience. Po chwili Ruda weszła do pokoju. Minę miała wesołą, a w oczach były te dobrze jej znane radosne ogniki.
- Wreszcie wstałaś! No, Śpiąca Królewno, już jest 12! – rzekła Ruda.
- CO?! – spytała z niedowierzaniem. Zwykle wtawała o siódmej, i pomagała pani Weasley – Czemu mnie nie obudziłaś?
- Mama mówiła, że mam tego nie robić. Powiedziała, że musisz odpocząć po… wczorajszym – powiedziała trochę zmieszana, najmłodsza latorośl Weasley’ów. Wiedziała, że Hermionie zaraz staną obrazy z wojny. Wszyscy Ci, którzy oddali swoje życie, by położyć kres panowaniu Lorda Voldemorta.

    Hermiona nic nie odpowiedziała. Chciała powoli o tym zapomnieć. Zacząć żyć od nowa. Zakończyć rozdział, w którym było tyle bólu i cierpienia. Odruchowo spojrzała na swoje lewe ramię, na której było arcydzieło samej Bellatrix Lestrange. Blizny układały się w słowo ,,szlama”. Westchnęła. Po chwili milczenia uśmiechnęła się do Ginny, która z ochotą odwzajemniła gest. Podeszła do swojej walizki, która rano została przyniesiona do ich pokoju. Wyciągnęła jak zwykle: rozciągniety sweter i sprane jeansy. Młodsza Gryfonka spojrzała na nią z naganą, by po chwili powiedzieć:
- Po śniadaniu idziemy na Pokątną. Nie będziesz chodzić w TYM – dodała wskazując na jej dzisiejszy strój.
- Sklepy ma Pokątnej już są czynne? – spytałam z podniesionymi brwiami.
- Tak, wiesz co się tam działo w nocy? Każdy sklep zostawał otwierany na nowo.
- A ty skąd to wiesz?
- Tata mi to powiedział – Ginny wzruszyła ramionami, tym samym kończąc temat.

     Starsza Gryfonka wzięła swoje rzeczy i udała się do łazienki. Musi się zrelaksować, odprężyć. Podeszła do wanny, odkręciła kurek z gorącą wodą i wlałam do niej swój ulubiony żel o zapachu świeżych truskawek. Gdy wody było wystarczająco dużo, zdjęła ubranie i weszła do wanny. Odchyliła głowe do tyłu. Nie myślała o niczym, po prostu tkwiła w wannie połleżąco. Gdy po jakiś 30 minutach wyszła, starannie wytarła się ręcznikiem i ubrała się w strój. Podeszła do lustra i zaczęła robić makijaż. Wydłużyła rzęsy tuszem, przejechała usta błyszczykiem i nałożyła maleńką warstwe pudru. Efekt był powalający. Może dlatego, że malowała się po raz pierwszy. Gdy wyszła z łazienki zobaczyła Rudą, która odwróciła się w jej strone i przez chwile zaniemówiła. Po chwili otrząsnęła się z szoku.
- Miona! Wyglądasz ślicznie! Lekki makijaż, a ty wyglądasz jak… - mówiła nie mogąc znaleźć słowa - …Jak nie ty!
- Dziękuję, Gin – Kasztanowłosa uśmiechnęła się do przyjaciółki – chodźmy na śniadanie.

    Przy stole w kuchni siedzieli już bliźniacy*, Harry, Ron i Pan Wealsey. Jego żona krzątała się w kuchni szykując śniadanie. Gdy Weasley’owie i Harry zobaczyli Hermionę, ich oczy przez chwilę zrobiły się wielkie jak galeony.
- Her..Hermio… - jąkał się Ron, a Harry walnął go w ramię, żeby wreszcie się wysłowił – Hermiono… Wyglądasz… Ślicznie – wyjąkał w końcu, a Harry entuzjastycznie pokiwał głową, by zaraz dołączyli do nich Fred i George. Ten pierwszy uśmiechnał się zawadiacko i puścił jej perskie oczko, na co brązowooka się zarumieniła.
- A nie mówiłam? Teraz wystarczy tylko zmienić styl ubierania się, a faceci będę do Ciebie lgnąć jak pszczoły do miodu – usłyszała zadowolony szept Ginny.

    Gdy śniadanie było już gotowe, Hermiona poczuła straszny głód. Jej ruda przyjaciółka zajęła miejsce naprzeciwko Harry’ego, który oficjalnie był jej chłopakiem, więc jedyne wolne miejsce było naprzeciwko Freda. Wzięła do ręki tosta, a Fred podał jej ulubiony dżem malinowy. Skąd wiedział, że akurat chce zjeść takie śniadanie? Swierdziła jednak, że może Ron lub Harry mu coś powiedzieli, więc podziękowała mu skinięciem głowy i zajęła się jedzeniem. Jak skończyła, Ginny zawołała do mamy coś w stylu: ,,Wychodzimy! Nie wiem, kiedy wrócimy!”, i teleportowały się z już znajomym pyknięciem. Obie poczuły to charakterystyczne szarpnięcie w  okolicach pępka, i uderzyły nogami o twardy grunt na ulicy Pokątnej.

*** Tymczasem w Norze***
Fred wpatrywał się w miejsce, gdzie przed chwilą zniknęły dwie Gryfonki. Musiał przyznać, że dopiero zobaczył, jak Hermiona jest piękna. Chciał być z nią w bliższych stosunkach. Być jej przyjacielem, a nie tylko bratem przyjaciela, znajomym z Gryffindoru, czy dowcipnisiem z Hogwartu. Jego myśli przerwała sowa, która zataczając łuk w powietrzu zgrabnie upuściła 6 listów z Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart na stół. Czemu akurat sześć? Okazało się, że bliźniacy również dostali listy, w których była propozycja dalszej edukacji, tak samo jak Harry, Ron, Hermiona i Ginny. Kiedy skończywszy śniadanie wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, bliźniacy w swoim Królestwie głośno myśleli nad powrotem. W końcu, gdy stwierdzili, że sklep poradzi sonie bez nich, bo przecież mają pracowników, postanowili wrócić. Każdy mając propozycje spędzenia kolejnego roku w tym magicznym miejscu ny się zgodził. Wzięli listę ksiażęk i teleportowali się do pokoju Pottera i Weasley’a.
-I co, wracacie? – spytał Fred, rzucając rozbawione spojrzenie Ronowi, który rzucał pod ich odresem najróżniejsze obelgi.
- Raczej tak – odpowiedział Harry, myśląc, że wraca tam ze względu na Ginny.
- Świetnie, bierzemy listy i na Pokątną! – krzyknął George.

***Ulica Pokątna***
Dziewczyny długo chodziły po sklepach, aż w końcu wykupiły Hermionie całą garderobę. Obie były zachwycone jej przemianą. Ginny, bo chciała dla Hermiony jak najlepiej. Hermiona, bo nie chciała być kojarzona z ,,tą kujonicą z Gryffindoru”. Zadowolone postanowiły udać się do Trzech Mioteł. Kasztanowłosa nie mogła uwierzyć, że w ciągu jednej nocy ta ulica zdążyła tak ożyć. W czasie wojny w niektórych sklepach nawet okna pozabijane deskami, a teraz szyldy aż zachęcały do wejścia. Szły przed siebie, choć doskonale wiedziały, gdzie idą. Wesoło gadały i plotkowały, śmiały się i wygłupiały. Niestety, przez nie uwagę, przed wejściem do baru, Hermiona potknęła się, i już czuła, jak uderza o twardą ziemię…

*W moim opowiadaniu Fred żyję.

Cześć! J Tak o to powstał Rozdział I ;) Jak się podoba? Skomentuj, bo nie wiem, czy pisać dalej L Rozdział II postaram dodać jak najszybciej. Szukam bety! J Najlepiej trochę doświadczonej J Piszcie w komentarzu, lub na pocztę ^^ Pozdrawiam:

~Katniss ;3

5 komentarzy:

  1. Cześć i czołem 😉 albo jak to ostatnio jest bardzo modne - Hello, it's me 😜
    Gdyby nie ,,ouu ju tacz maj tralala" (taka super spolczona wersja by Ja😄) to raczej bym tu nie zajrzał, bo komentarz pod rozdziałem w stylu ,,fajne, zapraszam do siebie" zazwyczaj świadczy o tym, że nie przeczytało się bloga i chce się zrobić sobie tylko reklamę. Ale nie marudze, bo nie żałuję, że tu zajrzałam 😉
    Na razie wiadomo, że niezbyt wiele mogę powiedzieć, bo to dopiero początek, ale może wyjść z tego coś dobrego, bo masz przyjemny styl pisania. Nie zauważyłam żadnych błędów, które raziłyby w oczy, w sumie literówek też nie zauważyłam, ale akurat w tym przypadku to może być też spowodowane tym, że pisze ten komentarz o 00:30 😜
    Wydaje mi się, że na tę chwilę jedynym moim zastrzeżeniem jest tempo akcji, bo wydaje mi się, że już za bardzo się rozpędziłaś. Trochę więcej opisów miejsc i emocji, i będzie perfecto 👌😌
    PS Chętnie bym się podjęła betowania, ale ostatnio cierpię na całkowity brak czasu. Jednak gdybyś nikogo nie znalazła to ewentualnie mogę postarać się pomóc 😉
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    http://fremione-w-otchlani-marzen.blogspot.com/?m=1
    i
    http://tworcakremowki-namieszlgranger.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😘 Właśnie dzisiaj skończyłam czytać twojego bloga ^^ Po przeczytaniu rozdziału też musiałam stwierdzić, że chyba troche za szybko to się dzieje :P Ale biore sobie twoje rady do serca, bo to dzięki tobie zaczełam pisać ;)

      Usuń
    2. Najważniejsze to uczyć się na własnych błędach ;) Bardzo mnie cieszy jeśli to ja byłam dla Ciebie inspiracją do pisania. Dla każdej autorki jest to największy komplementem jakim można dostać :D

      Usuń
  2. A zatem Katniss,
    zacznę od tego, że ogólnie bardzo lubię, gdy akcja dzieje się po wygraniu z Voldziem itd. bo wtedy jest takie inne spojrzenia na świat, więc już zapunktowałaś.
    Powiem tak - piszesz miło, lekko i jak dla mnie dość wciągająco, dlatego nie chce mi się za bardzo rozpisywać i najchętniej to już bym poleciała do następnego rozdziału, ale nie wypada tak nic nie powiedzieć.
    Bardzo mi się jak na razie podoba, ale widząc komentarze u góry, muszę się troszeczkę z nimi zgodzić. Nie za szybko troszeczkę akcja pognała? I literówki moja droga, uważaj na nie, bo kilka wyłapałam:)
    Dobra, biegnę dalej:))
    ~Kate

    PS pod prologiem nic nie powiedziałam, tylko wstawiłam linka, więc powiem tutaj kilka słów wyjaśnienia - tez piszę, jak widzisz fremione, więc fajnie by było, gdybyś co nie co poczytała:)) z góry dziękuję<3
    http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń