Powoli uchyliła
powieki. Jej oczy musiały przyzwyczaić się do panującej tu ciemności. Po chwili
dotarło do niej, gdzie jest i co robi. Otóż była w Norze, a wczoraj odbyła się
II Bitwa o Hogwart. No tak. Voldemort pokonany, więc wreszcie w świecie
czarodziejów, jak i mugoli zapanował pokój. Spojrzała na sąsiadujące łóżko.
Było puste, więc Ginny jest pewnie w łazience. Po chwili Ruda weszła do pokoju.
Minę miała wesołą, a w oczach były te dobrze jej znane radosne ogniki.
- Wreszcie wstałaś! No, Śpiąca Królewno, już jest 12! –
rzekła Ruda.
- CO?! – spytała z niedowierzaniem. Zwykle wtawała o
siódmej, i pomagała pani Weasley – Czemu mnie nie obudziłaś?
- Mama mówiła, że mam tego nie robić. Powiedziała, że musisz
odpocząć po… wczorajszym – powiedziała trochę zmieszana, najmłodsza latorośl
Weasley’ów. Wiedziała, że Hermionie zaraz staną obrazy z wojny. Wszyscy Ci,
którzy oddali swoje życie, by położyć kres panowaniu Lorda Voldemorta.
Hermiona nic nie
odpowiedziała. Chciała powoli o tym zapomnieć. Zacząć żyć od nowa. Zakończyć
rozdział, w którym było tyle bólu i cierpienia. Odruchowo spojrzała na swoje
lewe ramię, na której było arcydzieło samej Bellatrix Lestrange. Blizny
układały się w słowo ,,szlama”.
Westchnęła. Po chwili milczenia uśmiechnęła się do Ginny, która z ochotą
odwzajemniła gest. Podeszła do swojej walizki, która rano została przyniesiona
do ich pokoju. Wyciągnęła jak zwykle: rozciągniety sweter i sprane jeansy.
Młodsza Gryfonka spojrzała na nią z naganą, by po chwili powiedzieć:
- Po śniadaniu idziemy na Pokątną. Nie będziesz chodzić w
TYM – dodała wskazując na jej dzisiejszy strój.
- Sklepy ma Pokątnej już są czynne? – spytałam z
podniesionymi brwiami.
- Tak, wiesz co się tam działo w nocy? Każdy sklep zostawał
otwierany na nowo.
- A ty skąd to wiesz?
- Tata mi to powiedział – Ginny wzruszyła ramionami, tym
samym kończąc temat.
Starsza Gryfonka
wzięła swoje rzeczy i udała się do łazienki. Musi się zrelaksować, odprężyć.
Podeszła do wanny, odkręciła kurek z gorącą wodą i wlałam do niej swój ulubiony
żel o zapachu świeżych truskawek. Gdy wody było wystarczająco dużo, zdjęła
ubranie i weszła do wanny. Odchyliła głowe do tyłu. Nie myślała o niczym, po
prostu tkwiła w wannie połleżąco. Gdy po jakiś 30 minutach wyszła, starannie wytarła
się ręcznikiem i ubrała się w strój. Podeszła do lustra i zaczęła robić
makijaż. Wydłużyła rzęsy tuszem, przejechała usta błyszczykiem i nałożyła
maleńką warstwe pudru. Efekt był powalający. Może dlatego, że malowała się po
raz pierwszy. Gdy wyszła z łazienki zobaczyła Rudą, która odwróciła się w jej
strone i przez chwile zaniemówiła. Po chwili otrząsnęła się z szoku.
- Miona! Wyglądasz ślicznie! Lekki makijaż, a ty wyglądasz
jak… - mówiła nie mogąc znaleźć słowa - …Jak nie ty!
- Dziękuję, Gin – Kasztanowłosa uśmiechnęła się do
przyjaciółki – chodźmy na śniadanie.
Przy stole w
kuchni siedzieli już bliźniacy*, Harry, Ron i Pan Wealsey. Jego żona krzątała
się w kuchni szykując śniadanie. Gdy Weasley’owie i Harry zobaczyli Hermionę,
ich oczy przez chwilę zrobiły się wielkie jak galeony.
- Her..Hermio… - jąkał się Ron, a Harry walnął go w ramię,
żeby wreszcie się wysłowił – Hermiono… Wyglądasz… Ślicznie – wyjąkał w końcu, a
Harry entuzjastycznie pokiwał głową, by zaraz dołączyli do nich Fred i George. Ten
pierwszy uśmiechnał się zawadiacko i puścił jej perskie oczko, na co brązowooka
się zarumieniła.
- A nie mówiłam? Teraz wystarczy tylko zmienić styl
ubierania się, a faceci będę do Ciebie lgnąć jak pszczoły do miodu – usłyszała
zadowolony szept Ginny.
Gdy śniadanie było
już gotowe, Hermiona poczuła straszny głód. Jej ruda przyjaciółka zajęła
miejsce naprzeciwko Harry’ego, który oficjalnie był jej chłopakiem, więc jedyne
wolne miejsce było naprzeciwko Freda. Wzięła do ręki tosta, a Fred podał jej ulubiony
dżem malinowy. Skąd wiedział, że akurat chce zjeść takie śniadanie? Swierdziła
jednak, że może Ron lub Harry mu coś powiedzieli, więc podziękowała mu
skinięciem głowy i zajęła się jedzeniem. Jak skończyła, Ginny zawołała do mamy
coś w stylu: ,,Wychodzimy! Nie wiem, kiedy wrócimy!”, i teleportowały się z już
znajomym pyknięciem. Obie poczuły to charakterystyczne szarpnięcie w okolicach pępka, i uderzyły nogami o twardy
grunt na ulicy Pokątnej.
***
Tymczasem w Norze***
Fred wpatrywał się w miejsce, gdzie przed chwilą zniknęły
dwie Gryfonki. Musiał przyznać, że dopiero zobaczył, jak Hermiona jest piękna.
Chciał być z nią w bliższych stosunkach. Być jej przyjacielem, a nie tylko
bratem przyjaciela, znajomym z Gryffindoru, czy dowcipnisiem z Hogwartu. Jego
myśli przerwała sowa, która zataczając łuk w powietrzu zgrabnie upuściła 6
listów z Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart na stół. Czemu akurat sześć?
Okazało się, że bliźniacy również dostali listy, w których była propozycja
dalszej edukacji, tak samo jak Harry, Ron, Hermiona i Ginny. Kiedy skończywszy
śniadanie wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, bliźniacy w swoim Królestwie
głośno myśleli nad powrotem. W końcu, gdy stwierdzili, że sklep poradzi sonie
bez nich, bo przecież mają pracowników, postanowili wrócić. Każdy mając
propozycje spędzenia kolejnego roku w tym magicznym miejscu ny się zgodził.
Wzięli listę ksiażęk i teleportowali się do pokoju Pottera i Weasley’a.
-I co, wracacie? – spytał Fred, rzucając rozbawione
spojrzenie Ronowi, który rzucał pod ich odresem najróżniejsze obelgi.
- Raczej tak – odpowiedział Harry, myśląc, że wraca tam ze
względu na Ginny.
- Świetnie, bierzemy listy i na Pokątną! – krzyknął George.
***Ulica
Pokątna***
Dziewczyny długo chodziły po
sklepach, aż w końcu wykupiły Hermionie całą garderobę. Obie były zachwycone
jej przemianą. Ginny, bo chciała dla Hermiony jak najlepiej. Hermiona, bo nie
chciała być kojarzona z ,,tą kujonicą z Gryffindoru”. Zadowolone postanowiły
udać się do Trzech Mioteł. Kasztanowłosa nie mogła uwierzyć, że w ciągu jednej
nocy ta ulica zdążyła tak ożyć. W czasie wojny w niektórych sklepach nawet okna
pozabijane deskami, a teraz szyldy aż zachęcały do wejścia. Szły przed siebie,
choć doskonale wiedziały, gdzie idą. Wesoło gadały i plotkowały, śmiały się i
wygłupiały. Niestety, przez nie uwagę, przed wejściem do baru, Hermiona
potknęła się, i już czuła, jak uderza o twardą ziemię…
*W moim opowiadaniu Fred żyję.
Cześć! J Tak o to powstał Rozdział I ;) Jak się podoba? Skomentuj,
bo nie wiem, czy pisać dalej L Rozdział II postaram dodać jak najszybciej. Szukam
bety! J
Najlepiej trochę doświadczonej J Piszcie w komentarzu, lub na pocztę ^^ Pozdrawiam:
~Katniss ;3
Cześć i czołem 😉 albo jak to ostatnio jest bardzo modne - Hello, it's me 😜
OdpowiedzUsuńGdyby nie ,,ouu ju tacz maj tralala" (taka super spolczona wersja by Ja😄) to raczej bym tu nie zajrzał, bo komentarz pod rozdziałem w stylu ,,fajne, zapraszam do siebie" zazwyczaj świadczy o tym, że nie przeczytało się bloga i chce się zrobić sobie tylko reklamę. Ale nie marudze, bo nie żałuję, że tu zajrzałam 😉
Na razie wiadomo, że niezbyt wiele mogę powiedzieć, bo to dopiero początek, ale może wyjść z tego coś dobrego, bo masz przyjemny styl pisania. Nie zauważyłam żadnych błędów, które raziłyby w oczy, w sumie literówek też nie zauważyłam, ale akurat w tym przypadku to może być też spowodowane tym, że pisze ten komentarz o 00:30 😜
Wydaje mi się, że na tę chwilę jedynym moim zastrzeżeniem jest tempo akcji, bo wydaje mi się, że już za bardzo się rozpędziłaś. Trochę więcej opisów miejsc i emocji, i będzie perfecto 👌😌
PS Chętnie bym się podjęła betowania, ale ostatnio cierpię na całkowity brak czasu. Jednak gdybyś nikogo nie znalazła to ewentualnie mogę postarać się pomóc 😉
Pozdrawiam i zapraszam do siebie
http://fremione-w-otchlani-marzen.blogspot.com/?m=1
i
http://tworcakremowki-namieszlgranger.blogspot.com/?m=1
Dziękuję 😘 Właśnie dzisiaj skończyłam czytać twojego bloga ^^ Po przeczytaniu rozdziału też musiałam stwierdzić, że chyba troche za szybko to się dzieje :P Ale biore sobie twoje rady do serca, bo to dzięki tobie zaczełam pisać ;)
UsuńNajważniejsze to uczyć się na własnych błędach ;) Bardzo mnie cieszy jeśli to ja byłam dla Ciebie inspiracją do pisania. Dla każdej autorki jest to największy komplementem jakim można dostać :D
UsuńA zatem Katniss,
OdpowiedzUsuńzacznę od tego, że ogólnie bardzo lubię, gdy akcja dzieje się po wygraniu z Voldziem itd. bo wtedy jest takie inne spojrzenia na świat, więc już zapunktowałaś.
Powiem tak - piszesz miło, lekko i jak dla mnie dość wciągająco, dlatego nie chce mi się za bardzo rozpisywać i najchętniej to już bym poleciała do następnego rozdziału, ale nie wypada tak nic nie powiedzieć.
Bardzo mi się jak na razie podoba, ale widząc komentarze u góry, muszę się troszeczkę z nimi zgodzić. Nie za szybko troszeczkę akcja pognała? I literówki moja droga, uważaj na nie, bo kilka wyłapałam:)
Dobra, biegnę dalej:))
~Kate
PS pod prologiem nic nie powiedziałam, tylko wstawiłam linka, więc powiem tutaj kilka słów wyjaśnienia - tez piszę, jak widzisz fremione, więc fajnie by było, gdybyś co nie co poczytała:)) z góry dziękuję<3
http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/
Skarciłam Cię za literówki, a sama je piszę:')
Usuń