George
Weasley nie należał do osób mało inteligentnych. Był w jednym z
nie wielu tych,
którzy
potrafią zrozumieć pewne rzeczy, zachowując przy tym poczucie
humoru.
To,
że wraz ze swoim bliźniakiem zyskał tytuł Największego
Dowcipnisia w Hogwarcie Od Czasów Huncwotów nie oznacza, że był
bezmyślnym idiotą, który nie widzi nic oprócz żartów i kawałów.
Co to, to nie. Był bystry, inteligenty, zabawny, i co najważniejsze,
sprytny. Wiedział jak rozwiązać pewną sprawę, która wydawała
się oczywista, ale nic nie zapowiadało się na poprawę marnej
sytuacji. Trzeba mieć plan. Być strategiem. Być Weasley'em.
***
Rudowłosy
chłopak wszedł w pokoju, który dzielił wraz ze swym bliźniakiem.
Nie miał pojęcia gdzie podziewa się Fred, ale czekał na moment, w
którym jego brat łaskawie przeniesie tu swój Wielmożny Tyłek.
Położył się na swoim łóżku i zagapił się w jeden punkt na
suficie, obmyślając resztę swojego planu. Oczywiste było, że
jego kopii podoba się Hermiona, ale ten uparcie się tego wypierał.
Trzeba będzie mu pomóc. Mimo wszelkich minusów, wad i przeciwności
wierzył, że tej dwójce mogłoby się udać. Po rozmowie z jego
współpracownicą (czyt. Ginny Weasley) wywnioskował, że starszej
Gryfonce Forge również nie jest obojętny. Ale oczywiście
pozostawała jeszcze jedna kwestia; ta pusta wywłoka, Johnson. Jak
on jej nie cierpiał. Na początku zdawała się być w porządku,
ale w szóstej klasie zaczęła się ubierać dość... wyzywająco,
mocno się malować i flirtować z kim popadnie. A jego brat uparcie
twierdził, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jego
rozmyślania przerwał odgłos otwieranych drzwi.
-Cześć,
Gred - Fred opadł ciężko na swoje łóżko.
-Gdzie
byłeś? - spytał jego brat, który miał nadzieję już teraz
znaleźć dobry pretekst do tego, aby wcielić swój plan w życie.
-Sprawdzić,
czy wszystko w sklepie jest dopięte na ostatni guzik. Wiesz
przecież, że za tydzień wyjeżdżamy do Hogwartu - przewrócił
wymownie oczami.
-No
tak... Mam do ciebie pewne pytanie - Strateg George Weasley
rozpoczyna plan.
-Tak?
- Fred głośno przełknął ślinę. To nie zwiastowało niczego
dobrego.
-Podoba
ci się Hermiona? - domyślał się odpowiedzi.
-Nie!
- zaprzeczył szybko Fred. Za szybko.
-Dobrze
się składa, bo wiesz... Myślisz, że mam u niej jakieś szanse? -
z ukrytym zadowoleniem obserwował, jak twarz jego bliźniaka
zmieniał kolor z delikatnie opalonej na purpurową.
-Ty?
No wiesz... Może i tak - ledwie ukrywał złość. O to chodziło.
-Na
pewno większe od ciebie - rzekł lekceważąco George.
-Co?
Sądzisz, że nie dałbym rady być z Hermioną?! - usiadł na łóżku
w ułamku sekundy.
-Hm,
tak, tak sądzę - rzekł ze stoickim spokojem.
-A
więc zakład, braciszku?
-Zakład
- podali sobie ręce. Strateg-George-Weasley w środku aż skakał z
radości. Nie spodziewał się, że aż tak łatwo przyjdzie mu
powodzenie. Będzie musiał powiedzieć o tym Ginny. Ona również
popiera (jak to nazwali) Fremione.
-Do
końca roku na pewno będę z Hermioną, jak nie do końca pierwszego
półrocza - powiedział Fred z zdeterminowaniem. Nie wiedział, że
wpadł w sidła G. i G. Weasley'ów.
***
-Na
prawdę? Poszło aż tak łatwo? - Ginny wprost nie mogła uwierzyć
bratu. Czy Fred rzeczywiście jest tak głupi?
-Nawet
nie musiałem się jakoś specjalnie wysilać. Nawet sam zaproponował
zakład - George Weasley nonszalancko oparł się o framugę drzwi.
-Jaki
ZAKŁAD?! Nie było mowy o żadnym zakładzie, miałeś go tylko
przekonać!
-Ale
chciał się założyć, że będzie z Hermioną do końca roku! To
jest nam tylko na rękę!
-I
co, pewnie myślisz, że Miona będzie zadowolona, bo jacyś dwa
bezmózdzy kretyni się o nią założyli?! - Ruda wpuściła brata
do pokoju i bezwładnie opadła na łóżko.
-Wiesz
co, czasami się zastanawiam, czy ty w ogóle myślisz - dodała.
-Siostra,
pomyśl, to nie boli - w ciągu tego jednego zdania zdążył oberwać
pięć razy poduszką - On będzie teraz tak zdeterminowany, przecież
zrobi wszystko, żeby wygrać.
-A
co potem, hm? Zostawi ją ze złamanym sercem, bo ,,on już wygrał
zakład''?! - Gryfonka natychmiast usiadła i spojrzała się
gniewnie na brata. Nie miało być żadnego zakładu. Ona nie
pozwoli, żeby jej najlepsza przyjaciółka później płakała.
George
mimowolnie poczuł wyrzuty sumienia. No tak, nie przemyślał, że
Fred później zostawi kasztanowłosą, bo jakaś inna może mu się
spodobać. Ale on chciał tylko pomóc...
-Na
pewno tak nie będzie - zaprzeczył próbując bardziej przekonać
siebie, niż siostrę.
-Wiesz
co, George? Ufam ci. Wierzę, że na to nie pozwolisz. Nie zawiedź
mnie, bo nie pozwole, żeby moja najlepsza przyjaciółka płakała.
- otworzyła drzwi i gestem pokazała bratu, że ma już wyjść.
Spotkanie Weasley-Weasley dobiegło końca.
***
Chodziła
po ulicy Pokątnej bardzo z siebie zadowolona. Powodem tego był
list, który tak skrycie ukrywała od samego rana, gdy sowa upuściła
jej go na głowę.
Droga
Hermiono!
Wiem,
że nie mieliśmy większej okazji, aby się poznać. Dlatego
chciałbym cię zapytać, czy nie wybrałabyś się ze mną dzisiaj
do Trzech Mioteł? Pasuje ci na godzinę 16? Proszę o szybką
odpowiedź;
Mike
;)
Bardzo
się ucieszyła, kiedy czytała liścik. Mike William wydawał jej
się osobą sympatyczną, miłą i bystrą. No i był przystojny.
Nigdy nie myślała o chłopakach w taki sposób, ale ona ma już
przecież 18 lat! Czas sobie kogoś znaleźć!
Gdy
weszła do pubu, chłopak już tam czekał. Ubrany w czarno-białą
koszulę w kratę i czarne spodnie, czarne trampki i z grzywką
zaczesaną na bok prezentował się na prawdę świetnie. Lecz
Hermiona dorównywała mu wyglądem; była ubrana w zwiewną, białą
sukienkę i czarne balerinki, z włosami uczesanymi w wysoką kitkę.
Wyglądała ślicznie. Zajęła miejsce na przeciwko niego i
odwzajemniła jego uśmiech. Chłopak zaczął rozmowę.
-Może...
Poznajmy się na nowo? Mike William - podał jej rękę z uroczym
uśmiechem.
-Hermiona
Granger - zaśmiała się i uścisnęła jego dłoń. Gdy opadli z
powrotem na siedzenia Mike ponownie zaczął.
-Co
lubisz robić w wolnym czasie?
-Hm...
Lubię poczytać książkę, biegać, latać na miotle... - tak
zaczęło się spotkanie. Gadali o wszystkim i o niczym. O dziwo, nie
czuli się w swoim towarzystwie skrępowani. Zaczęło się
ściemniać.
-Muszę
już iść... Mam nadzieje, że do zobaczenia - Hermiona uśmiechnęła
się i już szła w stronę wyjścia, gdy chłopak złapał ją za
nadgarstek.
-Może
cię odprowadzić? - spytał nieśmiało.
-Och,
byłoby wspaniale - dziewczyna złapała go za rękę i teleportowała
się z nim nad jezioro, gdzie można było iść spokojnym spacerem
do Nory. Przez całą drogę gadali. Gdy doszli wreszcie przed
Królestwo Weasley'ów dziewczyna powiedziała:
-Spotkamy
się jeszcze...?
-No
pewnie - przerwał jej chłopak i uśmiechnął się promiennie. Był
zadowolony z tego, że dziewczyna chce się jeszcze z nim spotkać.
Ku jego zdziwieniu i jeszcze większemu zadowoleniu, Gryfonka wspięła
się na palce i pocałowała go w policzek. Zaczęła iść powolnym
krokiem w stronę wejścia, a on nadal stał i trzymał rękę w
miejscu, gdzie przed chwila spoczęły jej usta. Nie wiedzieli, że w
oknie jest pewna rudowłosa postać, która zaciskała pięści ze
złości.
***
Siedział
w fotelu oprawionym w czarną skórę. Pomieszczenie w którym się
znajdował można było porównać do horroru; pokój był cały
spowity mrokiem, lecz i tak można było dostrzec zaschnięte i
świeże ślady krwi na ścianach i posadzce. Biurko było zawalone
wycinkami z Proroka o śmierciożercach i Voldemorcie. Człowiek
siedzący w fotelu palił cygaro z szaleńczym uśmiechem.
Porozwieszane zdjęcia ofiar były naznaczone ich krwią, i w każde
był wbity sztylet, którym ich zabił. Tylko jedna fotografia nie
była naznaczona; fotografia na oko 18 dziewczyny w długimi i
kasztanowymi włosami, dużymi, czekoladowymi oczami i małym
zadartym noskiem, na którym widać było kilka małych piegów.
Jednak on jej nie podziwiał. Nie widział w niej ładnej dziewczyny
czy zbawczyni świata czarodziejów. Widział w niej tylko kolejną
upatrzoną ofiarę. Chciał ją zniszczyć. Psychicznie i fizycznie.
Będzie cierpieć. Za to, co mu zrobiła.
Najpierw zabije ważne jej osoby, by zniszczyć ją od środka. Musi
znaleźć jej rodziców. Zabić. Na jej oczach. Za to, jak się
przez nią stoczył. Ryknął z wściekłości rzucając szklanką
z bursztynowym trunkiem. Ognista Whisky. Za to, że jej
nienawidzi. Patrzył, jak szklanka rozbija się o ścianie i
rozpryskuje się na milion drobnych części. Jak trunek leniwie
spływa po ścianie. Wziął do ręki sztylet, po który spływała
świeża krew. Przyłożył język do zimnego metalu i zlizał
czerwoną ciecz z szaleństwem wypisanym na twarzy. Tylko oczy. Tylko
one wrażały smutek i błagały o pomoc. Za to, że żyje.
-
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Cześć
^^ Rozdział miałam dodać trochę wcześniej, ale za nic w świecie
nie chciał mi się otworzyć blog :P Ale po czasie oczekiwania (30
min. :O) łaskawie mi się wszystko otworzyło -.- CZYTASZ
= KOMENTUJ,
bo to dla mnie bardzo ważne :D Udanego weekendu majowego wam życzę
;D
~Katniss
;33
Omg omg omg dobra lecę z komentarzem:)))
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podobał ten "opis George'a" na serio super Ci wyszedl:')
Scena pomiędzy Fred em a jego soboetorem była genialna;) popłakałam się ze śmiechu gdy to czytałam.
No ale to prawda Georgie troszkę nie pomyślał z tym zakładem....
WYPAD MIKE WILLIAM JA CIĘ TU NIE CHCE GUMOCHLONIE! HERMIONA BĘDZIE Z FREdEM A NIE Z TOBA!
I to ostanie to było. .. no niezle. Nie dostaniesz ze fajnie opisane to takie lekko przerażające i wciągające. A ja za cholerę nie wiem kto to jest! I to mnie dobija!
Życzę weny i czekam na więcej zaraz idę do miniaturki:)))
~ Kate
PS zzapraszam do mnie http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/
Zamiast "dostaniesz" to miało być "dosc"... ja i autokorekta w telefonie się nie lubimy
UsuńDziękuje ci bardzo za komentarz i miłe słowa :3 :)
OdpowiedzUsuńW końcu mam czas na czytanie blogów, tak strasznie mi tego brakowało <3
OdpowiedzUsuńTen rozdział kupił mnie w całości. Bliźniacy i Ginny byli tacy naturalni, typowi, co bardzo mi się podobało. A Freddie jak zwykle zazdrośnik :D Mike wydaje się fajnym ziomeczkiem, ale podejrzewam, że może się okazać, że ma coś wspólnego z facetem liżącym noże xD A jeśli już o tym faceci mowa to genialnie wyszedł Ci opis jego i pomieszczenia. Przez chwilę poczułam się tak jakbym tam była. Nie mogę się doczekać jak rozwiniesz ten wątek :D
Jeśli dodasz nowy rozdział to jak zwykle proszę o informację w Sowiarni, bo moja skleroza nie chcę ustąpić :P
Ja właśnie dodałam u siebie rozdział, także zapraszam do czytania i komentowania :
Pozdrawiam i weny życzę!
Marta Weasley
fremione-w-otchlani-marzen.blogspot.com
Bardzo się cieszę, że ci się podobało ;D Hah, wreszcie opisałam wygląd pomieszczenia (: Dziękuję za komentarz :33 ^^
Usuń