piątek, 29 kwietnia 2016

Rozdział VI

George Weasley nie należał do osób mało inteligentnych. Był w jednym z nie wielu tych,
którzy potrafią zrozumieć pewne rzeczy, zachowując przy tym poczucie humoru.
To, że wraz ze swoim bliźniakiem zyskał tytuł Największego Dowcipnisia w Hogwarcie Od Czasów Huncwotów nie oznacza, że był bezmyślnym idiotą, który nie widzi nic oprócz żartów i kawałów. Co to, to nie. Był bystry, inteligenty, zabawny, i co najważniejsze, sprytny. Wiedział jak rozwiązać pewną sprawę, która wydawała się oczywista, ale nic nie zapowiadało się na poprawę marnej sytuacji. Trzeba mieć plan. Być strategiem. Być Weasley'em.
***

Rudowłosy chłopak wszedł w pokoju, który dzielił wraz ze swym bliźniakiem. Nie miał pojęcia gdzie podziewa się Fred, ale czekał na moment, w którym jego brat łaskawie przeniesie tu swój Wielmożny Tyłek. Położył się na swoim łóżku i zagapił się w jeden punkt na suficie, obmyślając resztę swojego planu. Oczywiste było, że jego kopii podoba się Hermiona, ale ten uparcie się tego wypierał. Trzeba będzie mu pomóc. Mimo wszelkich minusów, wad i przeciwności wierzył, że tej dwójce mogłoby się udać. Po rozmowie z jego współpracownicą (czyt. Ginny Weasley) wywnioskował, że starszej Gryfonce Forge również nie jest obojętny. Ale oczywiście pozostawała jeszcze jedna kwestia; ta pusta wywłoka, Johnson. Jak on jej nie cierpiał. Na początku zdawała się być w porządku, ale w szóstej klasie zaczęła się ubierać dość... wyzywająco, mocno się malować i flirtować z kim popadnie. A jego brat uparcie twierdził, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jego rozmyślania przerwał odgłos otwieranych drzwi.
-Cześć, Gred - Fred opadł ciężko na swoje łóżko.
-Gdzie byłeś? - spytał jego brat, który miał nadzieję już teraz znaleźć dobry pretekst do tego, aby wcielić swój plan w życie.
-Sprawdzić, czy wszystko w sklepie jest dopięte na ostatni guzik. Wiesz przecież, że za tydzień wyjeżdżamy do Hogwartu - przewrócił wymownie oczami.
-No tak... Mam do ciebie pewne pytanie - Strateg George Weasley rozpoczyna plan.
-Tak? - Fred głośno przełknął ślinę. To nie zwiastowało niczego dobrego.
-Podoba ci się Hermiona? - domyślał się odpowiedzi.
-Nie! - zaprzeczył szybko Fred. Za szybko.
-Dobrze się składa, bo wiesz... Myślisz, że mam u niej jakieś szanse? - z ukrytym zadowoleniem obserwował, jak twarz jego bliźniaka zmieniał kolor z delikatnie opalonej na purpurową.
-Ty? No wiesz... Może i tak - ledwie ukrywał złość. O to chodziło.
-Na pewno większe od ciebie - rzekł lekceważąco George.
-Co? Sądzisz, że nie dałbym rady być z Hermioną?! - usiadł na łóżku w ułamku sekundy.
-Hm, tak, tak sądzę - rzekł ze stoickim spokojem.
-A więc zakład, braciszku?
-Zakład - podali sobie ręce. Strateg-George-Weasley w środku aż skakał z radości. Nie spodziewał się, że aż tak łatwo przyjdzie mu powodzenie. Będzie musiał powiedzieć o tym Ginny. Ona również popiera (jak to nazwali) Fremione.
-Do końca roku na pewno będę z Hermioną, jak nie do końca pierwszego półrocza - powiedział Fred z zdeterminowaniem. Nie wiedział, że wpadł w sidła G. i G. Weasley'ów.

***
-Na prawdę? Poszło aż tak łatwo? - Ginny wprost nie mogła uwierzyć bratu. Czy Fred rzeczywiście jest tak głupi?
-Nawet nie musiałem się jakoś specjalnie wysilać. Nawet sam zaproponował zakład - George Weasley nonszalancko oparł się o framugę drzwi.
-Jaki ZAKŁAD?! Nie było mowy o żadnym zakładzie, miałeś go tylko przekonać!
-Ale chciał się założyć, że będzie z Hermioną do końca roku! To jest nam tylko na rękę!
-I co, pewnie myślisz, że Miona będzie zadowolona, bo jacyś dwa bezmózdzy kretyni się o nią założyli?! - Ruda wpuściła brata do pokoju i bezwładnie opadła na łóżko.
-Wiesz co, czasami się zastanawiam, czy ty w ogóle myślisz - dodała.
-Siostra, pomyśl, to nie boli - w ciągu tego jednego zdania zdążył oberwać pięć razy poduszką - On będzie teraz tak zdeterminowany, przecież zrobi wszystko, żeby wygrać.
-A co potem, hm? Zostawi ją ze złamanym sercem, bo ,,on już wygrał zakład''?! - Gryfonka natychmiast usiadła i spojrzała się gniewnie na brata. Nie miało być żadnego zakładu. Ona nie pozwoli, żeby jej najlepsza przyjaciółka później płakała.
George mimowolnie poczuł wyrzuty sumienia. No tak, nie przemyślał, że Fred później zostawi kasztanowłosą, bo jakaś inna może mu się spodobać. Ale on chciał tylko pomóc...
-Na pewno tak nie będzie - zaprzeczył próbując bardziej przekonać siebie, niż siostrę.
-Wiesz co, George? Ufam ci. Wierzę, że na to nie pozwolisz. Nie zawiedź mnie, bo nie pozwole, żeby moja najlepsza przyjaciółka płakała. - otworzyła drzwi i gestem pokazała bratu, że ma już wyjść. Spotkanie Weasley-Weasley dobiegło końca.

***

Chodziła po ulicy Pokątnej bardzo z siebie zadowolona. Powodem tego był list, który tak skrycie ukrywała od samego rana, gdy sowa upuściła jej go na głowę.

Droga Hermiono!
Wiem, że nie mieliśmy większej okazji, aby się poznać. Dlatego chciałbym cię zapytać, czy nie wybrałabyś się ze mną dzisiaj do Trzech Mioteł? Pasuje ci na godzinę 16? Proszę o szybką odpowiedź;
Mike ;)

Bardzo się ucieszyła, kiedy czytała liścik. Mike William wydawał jej się osobą sympatyczną, miłą i bystrą. No i był przystojny. Nigdy nie myślała o chłopakach w taki sposób, ale ona ma już przecież 18 lat! Czas sobie kogoś znaleźć!
Gdy weszła do pubu, chłopak już tam czekał. Ubrany w czarno-białą koszulę w kratę i czarne spodnie, czarne trampki i z grzywką zaczesaną na bok prezentował się na prawdę świetnie. Lecz Hermiona dorównywała mu wyglądem; była ubrana w zwiewną, białą sukienkę i czarne balerinki, z włosami uczesanymi w wysoką kitkę. Wyglądała ślicznie. Zajęła miejsce na przeciwko niego i odwzajemniła jego uśmiech. Chłopak zaczął rozmowę.
-Może... Poznajmy się na nowo? Mike William - podał jej rękę z uroczym uśmiechem.
-Hermiona Granger - zaśmiała się i uścisnęła jego dłoń. Gdy opadli z powrotem na siedzenia Mike ponownie zaczął.
-Co lubisz robić w wolnym czasie?
-Hm... Lubię poczytać książkę, biegać, latać na miotle... - tak zaczęło się spotkanie. Gadali o wszystkim i o niczym. O dziwo, nie czuli się w swoim towarzystwie skrępowani. Zaczęło się ściemniać.
-Muszę już iść... Mam nadzieje, że do zobaczenia - Hermiona uśmiechnęła się i już szła w stronę wyjścia, gdy chłopak złapał ją za nadgarstek.
-Może cię odprowadzić? - spytał nieśmiało.
-Och, byłoby wspaniale - dziewczyna złapała go za rękę i teleportowała się z nim nad jezioro, gdzie można było iść spokojnym spacerem do Nory. Przez całą drogę gadali. Gdy doszli wreszcie przed Królestwo Weasley'ów dziewczyna powiedziała:
-Spotkamy się jeszcze...?
-No pewnie - przerwał jej chłopak i uśmiechnął się promiennie. Był zadowolony z tego, że dziewczyna chce się jeszcze z nim spotkać. Ku jego zdziwieniu i jeszcze większemu zadowoleniu, Gryfonka wspięła się na palce i pocałowała go w policzek. Zaczęła iść powolnym krokiem w stronę wejścia, a on nadal stał i trzymał rękę w miejscu, gdzie przed chwila spoczęły jej usta. Nie wiedzieli, że w oknie jest pewna rudowłosa postać, która zaciskała pięści ze złości.

***

Siedział w fotelu oprawionym w czarną skórę. Pomieszczenie w którym się znajdował można było porównać do horroru; pokój był cały spowity mrokiem, lecz i tak można było dostrzec zaschnięte i świeże ślady krwi na ścianach i posadzce. Biurko było zawalone wycinkami z Proroka o śmierciożercach i Voldemorcie. Człowiek siedzący w fotelu palił cygaro z szaleńczym uśmiechem. Porozwieszane zdjęcia ofiar były naznaczone ich krwią, i w każde był wbity sztylet, którym ich zabił. Tylko jedna fotografia nie była naznaczona; fotografia na oko 18 dziewczyny w długimi i kasztanowymi włosami, dużymi, czekoladowymi oczami i małym zadartym noskiem, na którym widać było kilka małych piegów. Jednak on jej nie podziwiał. Nie widział w niej ładnej dziewczyny czy zbawczyni świata czarodziejów. Widział w niej tylko kolejną upatrzoną ofiarę. Chciał ją zniszczyć. Psychicznie i fizycznie. Będzie cierpieć. Za to, co mu zrobiła. Najpierw zabije ważne jej osoby, by zniszczyć ją od środka. Musi znaleźć jej rodziców. Zabić. Na jej oczach. Za to, jak się przez nią stoczył. Ryknął z wściekłości rzucając szklanką z bursztynowym trunkiem. Ognista Whisky. Za to, że jej nienawidzi. Patrzył, jak szklanka rozbija się o ścianie i rozpryskuje się na milion drobnych części. Jak trunek leniwie spływa po ścianie. Wziął do ręki sztylet, po który spływała świeża krew. Przyłożył język do zimnego metalu i zlizał czerwoną ciecz z szaleństwem wypisanym na twarzy. Tylko oczy. Tylko one wrażały smutek i błagały o pomoc. Za to, że żyje.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Cześć ^^ Rozdział miałam dodać trochę wcześniej, ale za nic w świecie nie chciał mi się otworzyć blog :P Ale po czasie oczekiwania (30 min. :O) łaskawie mi się wszystko otworzyło -.- CZYTASZ = KOMENTUJ, bo to dla mnie bardzo ważne :D Udanego weekendu majowego wam życzę ;D
~Katniss ;33

5 komentarzy:

  1. Omg omg omg dobra lecę z komentarzem:)))
    Bardzo mi się podobał ten "opis George'a" na serio super Ci wyszedl:')
    Scena pomiędzy Fred em a jego soboetorem była genialna;) popłakałam się ze śmiechu gdy to czytałam.
    No ale to prawda Georgie troszkę nie pomyślał z tym zakładem....
    WYPAD MIKE WILLIAM JA CIĘ TU NIE CHCE GUMOCHLONIE! HERMIONA BĘDZIE Z FREdEM A NIE Z TOBA!
    I to ostanie to było. .. no niezle. Nie dostaniesz ze fajnie opisane to takie lekko przerażające i wciągające. A ja za cholerę nie wiem kto to jest! I to mnie dobija!
    Życzę weny i czekam na więcej zaraz idę do miniaturki:)))
    ~ Kate
    PS zzapraszam do mnie http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast "dostaniesz" to miało być "dosc"... ja i autokorekta w telefonie się nie lubimy

      Usuń
  2. Dziękuje ci bardzo za komentarz i miłe słowa :3 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu mam czas na czytanie blogów, tak strasznie mi tego brakowało <3
    Ten rozdział kupił mnie w całości. Bliźniacy i Ginny byli tacy naturalni, typowi, co bardzo mi się podobało. A Freddie jak zwykle zazdrośnik :D Mike wydaje się fajnym ziomeczkiem, ale podejrzewam, że może się okazać, że ma coś wspólnego z facetem liżącym noże xD A jeśli już o tym faceci mowa to genialnie wyszedł Ci opis jego i pomieszczenia. Przez chwilę poczułam się tak jakbym tam była. Nie mogę się doczekać jak rozwiniesz ten wątek :D
    Jeśli dodasz nowy rozdział to jak zwykle proszę o informację w Sowiarni, bo moja skleroza nie chcę ustąpić :P
    Ja właśnie dodałam u siebie rozdział, także zapraszam do czytania i komentowania :
    Pozdrawiam i weny życzę!
    Marta Weasley
    fremione-w-otchlani-marzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ci się podobało ;D Hah, wreszcie opisałam wygląd pomieszczenia (: Dziękuję za komentarz :33 ^^

      Usuń