poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział VIII

Kasztanowłosa dziewczyna siedziała na pufie przy małym, kawowym stoliku i spokojnie ustawiała domki z kart. Szło jej to perfekcyjnie, jej ruchy były precyzyjne. Jeden zły krok i wszystko, co tworzyła przez dwie godziny runie jak domek z kart. W dosłownym znaczeniu. Ustawiała ostatnie domki, gdy nagle usłyszała głośny trzask drzwi i wszystko runęło. Granger spojrzała na porozwalane karty krytycznym wzrokiem, po czym przeniosła wzrok na sprawcę. Spojrzała na Ginny z wyrzutem, ale gdy zobaczyła, w jaki stanie jest jest jej przyjaciółka, zaniemówiła. Staranny makijaż Ginny Weasley był cały zamazany. Fryzura, tak dokładnie dzisiaj układana była cała zniszczona, a włosy dziewczyny poplątane. Ubrania porozciągane, miejscami nawet podziurawione. Jednym słowem - najmłodsza z Weasley'ów przedstawiała się w dość opłakanym stanie, a całość dopełniały łzy, które wyżłobiły liczne trasy na twarzy Rudej.
-Ginny, co ci się stało? - spytała starsza Gryfonka, pomagając młodszej usiąść na jej łóżku – przecież byłaś z Harrym, on ci to zrobił?
-Nie... Śmierciożercy n-nas zaatakowali... Dokładnie trzech – wyszeptała Weasley.
-Jak to? Śmierciożercy na ulicy Pokątnej? - Hermiona zmarszczyła brwi, a w ich ślady poszedł nos dziewczyny.
-N-nie wiem, skąd o-oni się tam wzięli – ruda dziewczyna zaniosła się płaczem.
-Ale daliście rade, tak? Nic ci nie jest, na pewno? Z Harrym wszystko w porządku? - brązowooka bardzo się martwiła. Śmierciożercy w samym sercu ulicy Pokątnej? Co jeśli planują jakieś zamachy?
-Nie, nic nam nie jest – otrząsnęła się Ginny, a jej głos nabrał normalnego tonu – ale Harry ze mną zerwał – westchnęła i rzuciła się na łóżko. Hermiona podziwiała przyjaciółkę. Nie wiadomo co by się działo, Gin nie użalała się nad sobą. Szybko otrząsała się z sytuacji i zachowywała zimną krew.
-Tak mi przykro... - wyszeptała kasztanowłosa – I nie będę ci robić wykładów, które będą pełne pustych słów. Po prostu wiedz, że cokolwiek by się działo... Zawsze możesz na mnie liczyć, Gin.
-Dziękuje ci, Herm. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie.

* * *
-Oj braciszku. Twoje życie uczuciowe zaczyna mi trochę ciążyć, wiesz? - zaczął George Weasley, po wysłuchaniu opowiadania brata – i tak po prostu ją pocałowałeś, było fajnie i w ogóle, a ona powiedziała, że to nie ma sensu i się teleportowała?
-Tak było! Słowo Huncwota! - zapewniał Fred po siódmym już kieliszku Ognistej Whisky.
-Jak powiedziałeś, że stawiasz Ognistą, od razu wiedziałem, że chodzi o babę. Ty nigdy nie stawiasz Ognistej – zapewniał George.
-Co ty tam możesz wiedzieć.
-Wiem więcej, niż ci się wydaje.
-Wiesz więcej, bo jesteś pijany.
-Ty też.
-Wiem.
-Ja też.
-Dobra, zbierajmy się do domu – zaproponował Fred.
-Po co? - majaczył drugi.
-Mam szalony pomysł, którego będę żałować, ale dopóki jestem upity, nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. - powiedział i wstał ze swojego miejsca, patrząc na brata.
-Prowadź, Freddie – również wstał i ruszył za bratem.

* * *
-Też to słyszysz? - spytała się Hermiona swojej najlepszej przyjaciółki, w trakcie poprawiania jej makijażu. Weasley dochodziła do siebie. Młodsza Gryfonka uniosła brwi i zaczęła wsłuchiwać.
-Pewnie Fred i George wreszcie przyszli do domu. Na mój gust, to rodzice za dużo wyjeżdżają w te wakacje – westchnęła – Nie, żeby mi to przeszkadzało – dodała, widząc zaskoczona minę przyjaciółki. Dziewczyny powróciły do swojego zajęcia, ale gdy drzwi od pokoju się otworzyły, zamarły. Fred wtoczył się do pokoju i chwiejąc się, podszedł do Hermiony. Ku ogólnemu zdziwieniu wszystkich, uklęknął przed nią.
-Miona! Bądź mą muzą! - darł się Weasley na cały dom.
-Fred, ty jesteś pijany! - przekrzykiwała go kasztanowłosa Gryfonka. Ginny i George patrzyli na tę z rozbawieniem.
-Ma miłość nie zna granic, będę kochać – nawet za nic! - wrzeszczał nie przerywając bliźniak.
-Do jasnej cholery! Fred!
-Wyjdź za mnie! - rudowłosy sięgnął po bardziej drastyczne środki.
-Nie wiesz, co mówisz – stwierdziła Hermiona, gdy zdążyła się już trochę uspokoić – cuchnie od ciebie Ognistą na kilometr.
-Dla ciebie nawet się wykąpie – powiedział chłopak, patrząc na Gryfonkę z uwielbieniem.
-I to mi wypominał, że za dużo wypiłem – mruknął obrażony George. Dziewczyny zaśmiały się cicho.
-Fred – brązowooka postanowiła grać na zwłokę – może byś poszedł już spać – spytała z nadzieją w oczach.
-Zależy... - zaczął – co za to dostane.
-Zależy... - zaczęła Hermiona przedrzeźniając Freda – co za to chcesz. Weasley nadstawił policzek. Dziewczyna westchnęła i cmoknęła bliźniaka w policzek.
-Dobranoc – powiedział wesoło rudzielec i ciągnąc swojego bliźniaka, wyszedł z pokoju.
-Za dużo się dzisiaj dzieje – stwierdziła Ginny, gdy jej przyjaciółka opadła bezwładnie na łóżko.

* * *
-Bracie, co to było?! - zawołał George.
-Jak to co? Oczu nie masz? - naburmuszył się Fred.
-Po co ta cała szopka? Ona i tak nie brała tego na poważnie, bo jesteś pijany!
-Przestań się drzeć – skomentował Forge.
-Zachowujesz się jak dziecko. Może kiedyś dorośniesz i zobaczysz, że... - zaczynał swoją reprymendę bliźniak-strateg-George Weasley, ale jego brat już smacznie spał.

* * *
-I co ja mam teraz z tobą zrobić, Greg? - spytał mężczyzna nienaturalnie niskim głosem. Facet stojący naprzeciwko niego zadrżał.
-P-panie... Ja się starałem, tylko, że...
-Twoje tłumaczenie nie zwróci mi tej szansy, Gregory. Mogła już być martwa, gdyby nie twoja niedokładność.
-Ależ panie! - obruszył się mężczyzna zwany Gregory'm – działałem bardzo dokładnie i zgodnie z planem. Nie popełniłem ani jednego, małego błędu!
-Więc jak wytłumaczysz to – oprawca przeciągał sylaby wiedząc, że to napawa jego sługę strachem. - że dziewczyna nadal żyję, a nawet się nie broniła, ona nawet nie wiedziała, że ją atakujemy! – źrenice mężczyzny natychmiast się zwężyły.
-N-nie ma pojęcia, p-panie...
-Ja również, Gregory. Mimo, że jesteś moim wiernym sługą, nie mogę sobie pozwolić na więcej takich wpadek.
-Co zamierzasz zrobić, panie? - spytał Greg, cały się trzęsąc.
-Chyba się domyślasz, Greg. Szkoda mi będzie takiego sługi, jak ty. Avada Kedavra!
Pokój rozświetlił zielony promień. Odgłos ciała, padającego bezwładnie na twardą posadzkę i gardłowy śmiech.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Cześć i czołem! ;D *Rozdział napisany w przypływie pomysłów*. Nie wiem, co napisać, więc powiem że za chwilę wstawię posta o dodawaniu rozdziałów w wakacje. Proszę o komentarze i o zobaczenie do tego posta :D Pozdrawiam ;*
~Katniss ;33

4 komentarze:

  1. Jesteś wspaniała, cieszę się, że wciąż piszesz, rozdział niestety króciutki, ale znakomity jak zawsze i już nie mogę się doczekać kolejnego. Chce wiedzieć co to za czarny charakter i co będzie z naszymi gołąbkami ^^
    Miniaturki będą to super <3 ale mam nadzieję, ze o tematyce HP? :D Jestem spragniona tego, no a co do nowych opowiadań, pisz Fremione, tylko ten parring <3 dobrze ci to wychodzi no i temat też wdzięczny <3 Dobrze się czyta Twoje "mini-dzieła", dużo weny życzę i pozdrawiam. Czekam na więcej..:*
    ~Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak czytam takie komentarze,to mi się cieplej na serduszko robi :D Dziękuję ci bardzo <3 Miniaturki - tematyka HP, ale może jedna nie będzie o Fremione :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy spodziewać się kolejnego rozdziału? Również pozdrawiam.i dużo weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń