Kasztanowłosa dziewczyna
siedziała na pufie przy małym, kawowym stoliku i spokojnie
ustawiała domki z kart. Szło jej to perfekcyjnie, jej ruchy były
precyzyjne. Jeden zły krok i wszystko, co tworzyła przez dwie
godziny runie jak domek z kart. W dosłownym znaczeniu. Ustawiała
ostatnie domki, gdy nagle usłyszała głośny trzask drzwi i
wszystko runęło. Granger spojrzała na porozwalane karty
krytycznym wzrokiem, po czym przeniosła wzrok na sprawcę. Spojrzała
na Ginny z wyrzutem, ale gdy zobaczyła, w jaki stanie jest jest jej
przyjaciółka, zaniemówiła. Staranny makijaż Ginny Weasley był
cały zamazany. Fryzura, tak dokładnie dzisiaj układana była cała
zniszczona, a włosy dziewczyny poplątane. Ubrania porozciągane,
miejscami nawet podziurawione. Jednym słowem - najmłodsza z
Weasley'ów przedstawiała się w dość opłakanym stanie, a całość
dopełniały łzy, które wyżłobiły liczne trasy na twarzy Rudej.
-Ginny, co ci się stało? -
spytała starsza Gryfonka, pomagając młodszej usiąść na jej
łóżku – przecież byłaś z Harrym, on ci to zrobił?
-Nie... Śmierciożercy n-nas
zaatakowali... Dokładnie trzech – wyszeptała Weasley.
-Jak to? Śmierciożercy na
ulicy Pokątnej? - Hermiona zmarszczyła brwi, a w ich ślady poszedł
nos dziewczyny.
-N-nie wiem, skąd o-oni się
tam wzięli – ruda dziewczyna zaniosła się płaczem.
-Ale daliście rade, tak? Nic ci
nie jest, na pewno? Z Harrym wszystko w porządku? - brązowooka
bardzo się martwiła. Śmierciożercy w samym sercu ulicy Pokątnej?
Co jeśli planują jakieś zamachy?
-Nie, nic nam nie jest –
otrząsnęła się Ginny, a jej głos nabrał normalnego tonu – ale
Harry ze mną zerwał – westchnęła i rzuciła się na łóżko.
Hermiona podziwiała przyjaciółkę. Nie wiadomo co by się działo,
Gin nie użalała się nad sobą. Szybko otrząsała się z sytuacji
i zachowywała zimną krew.
-Tak mi przykro... - wyszeptała
kasztanowłosa – I nie będę ci robić wykładów, które będą
pełne pustych słów. Po prostu wiedz, że cokolwiek by się
działo... Zawsze możesz na mnie liczyć, Gin.
-Dziękuje ci, Herm. Jesteś
najlepszą przyjaciółką na świecie.
*
* *
-Oj braciszku. Twoje życie
uczuciowe zaczyna mi trochę ciążyć, wiesz? - zaczął George
Weasley, po wysłuchaniu opowiadania brata – i tak po prostu ją
pocałowałeś, było fajnie i w ogóle, a ona powiedziała, że to
nie ma sensu i się teleportowała?
-Tak było! Słowo Huncwota! -
zapewniał Fred po siódmym już kieliszku Ognistej Whisky.
-Jak powiedziałeś, że
stawiasz Ognistą, od razu wiedziałem, że chodzi o babę. Ty nigdy
nie stawiasz Ognistej – zapewniał George.
-Co ty tam możesz wiedzieć.
-Wiem więcej, niż ci się
wydaje.
-Wiesz więcej, bo jesteś
pijany.
-Ty też.
-Wiem.
-Ja też.
-Dobra, zbierajmy się do domu –
zaproponował Fred.
-Po co? - majaczył drugi.
-Mam szalony pomysł, którego
będę żałować, ale dopóki jestem upity, nie ma dla mnie rzeczy
niemożliwych. - powiedział i wstał ze swojego miejsca, patrząc na
brata.
-Prowadź, Freddie – również
wstał i ruszył za bratem.
*
* *
-Też to słyszysz? - spytała
się Hermiona swojej najlepszej przyjaciółki, w trakcie poprawiania
jej makijażu. Weasley dochodziła do siebie. Młodsza Gryfonka
uniosła brwi i zaczęła wsłuchiwać.
-Pewnie Fred i George wreszcie
przyszli do domu. Na mój gust, to rodzice za dużo wyjeżdżają w
te wakacje – westchnęła – Nie, żeby mi to przeszkadzało –
dodała, widząc zaskoczona minę przyjaciółki. Dziewczyny
powróciły do swojego zajęcia, ale gdy drzwi od pokoju się
otworzyły, zamarły. Fred wtoczył się do pokoju i chwiejąc się,
podszedł do Hermiony. Ku ogólnemu zdziwieniu wszystkich, uklęknął
przed nią.
-Miona! Bądź mą muzą! - darł
się Weasley na cały dom.
-Fred, ty jesteś pijany! -
przekrzykiwała go kasztanowłosa Gryfonka. Ginny i George patrzyli
na tę z rozbawieniem.
-Ma miłość nie zna granic,
będę kochać – nawet za nic! - wrzeszczał nie przerywając
bliźniak.
-Do jasnej cholery! Fred!
-Wyjdź za mnie! - rudowłosy
sięgnął po bardziej drastyczne środki.
-Nie wiesz, co mówisz –
stwierdziła Hermiona, gdy zdążyła się już trochę uspokoić –
cuchnie od ciebie Ognistą na kilometr.
-Dla ciebie nawet się wykąpie
– powiedział chłopak, patrząc na Gryfonkę z uwielbieniem.
-I to mi wypominał, że za dużo
wypiłem – mruknął obrażony George. Dziewczyny zaśmiały się
cicho.
-Fred – brązowooka
postanowiła grać na zwłokę – może byś poszedł już spać –
spytała z nadzieją w oczach.
-Zależy... - zaczął – co za
to dostane.
-Zależy... - zaczęła Hermiona
przedrzeźniając Freda – co za to chcesz. Weasley nadstawił
policzek. Dziewczyna westchnęła i cmoknęła bliźniaka w policzek.
-Dobranoc – powiedział wesoło
rudzielec i ciągnąc swojego bliźniaka, wyszedł z pokoju.
-Za dużo się dzisiaj dzieje –
stwierdziła Ginny, gdy jej przyjaciółka opadła bezwładnie na
łóżko.
*
* *
-Bracie, co to było?! - zawołał
George.
-Jak to co? Oczu nie masz? -
naburmuszył się Fred.
-Po co ta cała szopka? Ona i
tak nie brała tego na poważnie, bo jesteś pijany!
-Przestań się drzeć –
skomentował Forge.
-Zachowujesz się jak dziecko.
Może kiedyś dorośniesz i zobaczysz, że... - zaczynał swoją
reprymendę bliźniak-strateg-George Weasley, ale jego brat już
smacznie spał.
*
* *
-I co ja mam teraz z tobą
zrobić, Greg? - spytał mężczyzna nienaturalnie niskim głosem.
Facet stojący naprzeciwko niego zadrżał.
-P-panie... Ja się starałem,
tylko, że...
-Twoje tłumaczenie nie zwróci
mi tej szansy, Gregory. Mogła już być martwa, gdyby nie twoja
niedokładność.
-Ależ panie! - obruszył się
mężczyzna zwany Gregory'm – działałem bardzo dokładnie i
zgodnie z planem. Nie popełniłem ani jednego, małego błędu!
-Więc jak wytłumaczysz to –
oprawca przeciągał sylaby wiedząc, że to napawa jego sługę
strachem. - że dziewczyna nadal żyję, a nawet się nie broniła,
ona nawet nie wiedziała, że ją atakujemy! – źrenice mężczyzny
natychmiast się zwężyły.
-N-nie ma pojęcia, p-panie...
-Ja również, Gregory. Mimo, że
jesteś moim wiernym sługą, nie mogę sobie pozwolić na więcej
takich wpadek.
-Co zamierzasz zrobić, panie? -
spytał Greg, cały się trzęsąc.
-Chyba się domyślasz, Greg.
Szkoda mi będzie takiego sługi, jak ty. Avada Kedavra!
Pokój rozświetlił zielony
promień. Odgłos ciała, padającego bezwładnie na twardą posadzkę
i gardłowy śmiech.
- - - - - - - - - - - - - - - -
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Cześć
i czołem! ;D *Rozdział napisany w przypływie pomysłów*. Nie
wiem, co napisać, więc powiem że za chwilę wstawię posta o
dodawaniu rozdziałów w wakacje. Proszę o komentarze i o zobaczenie
do tego posta :D Pozdrawiam ;*
~Katniss
;33
Jesteś wspaniała, cieszę się, że wciąż piszesz, rozdział niestety króciutki, ale znakomity jak zawsze i już nie mogę się doczekać kolejnego. Chce wiedzieć co to za czarny charakter i co będzie z naszymi gołąbkami ^^
OdpowiedzUsuńMiniaturki będą to super <3 ale mam nadzieję, ze o tematyce HP? :D Jestem spragniona tego, no a co do nowych opowiadań, pisz Fremione, tylko ten parring <3 dobrze ci to wychodzi no i temat też wdzięczny <3 Dobrze się czyta Twoje "mini-dzieła", dużo weny życzę i pozdrawiam. Czekam na więcej..:*
~Ola
Jak czytam takie komentarze,to mi się cieplej na serduszko robi :D Dziękuję ci bardzo <3 Miniaturki - tematyka HP, ale może jedna nie będzie o Fremione :) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńKiedy spodziewać się kolejnego rozdziału? Również pozdrawiam.i dużo weny życzę :*
OdpowiedzUsuńNowy rozdział wstawiony przed chwilą :D
Usuń