poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Miniaturka - Poradnik Przeciętnego Podrywacza

Poradnik Przeciętnego Podrywacza

*Uwaga! Zamieszczone rady mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Przez nie możesz oberwać w twarz ręką, krzesłem lub innym niezidentyfikowanym przedmiotem*

Przyjacielu! Jeśli kupiłeś tą książkę, musisz być naprawdę zdesperowany naprawdę kiepski w podrywaniu, lecz nie martw się, ja ci w tym pomogę. Oto kilka porad i przykładów wziętych z mojego życia. Miłej lektury!

Porady-przykłady, czyli sceny z życia wzięte
Punkt pierwszy: Upatrz swoją ofiarę, czyli tą jedyną i niepowtarzalną kobietę, z którą chcesz spędzić resztę swojego życia i zagadaj do niej (bądź wybredny).
Przemierzam korytarze Ministerstwa Magii w poszukiwaniu tej jednej jedynej. Chodzę tak od godziny, ale niestety, bez żadnych rezultatów. Ta za chuda, ta za gruba. Ta za młoda, ta za stara. Ta za wysoka, ta za niska. O, ta jest nawet, nawet... O nie, minę ma jak Ron, gdy wymiotował ślimakami w pierwszej klasie. O matko, chyba widzę anioła...! Tak, to na pewno jest ona. Teraz uwaga, bo zagaduję.
-Dzwonili do mnie z Nieba. Mówili, że im anioł uciekł. Nie martw się, nie powiem gdzie jesteś. Hermiona?
-Fred?! Co ty tu robisz? - no, nieźle się wpakowałem. Ale najważniejsze: Nigdy się nie poddawaj.
-Szukam szczęścia. - w tym momencie postanowiłem grać na zwłokę. Przecież się nie poddam! Dlaczego? Patrz wyżej. - Masz siostrę bliźniaczkę?
-Nie wygłupiaj się, przecież wiesz, że nie – powiedziała chyba zirytowana moim zachowaniem.
-W takim razie jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi – puściłem jej oczko. Zapowiada się ciekawa rozmowa...

Punkt drugi: Praw swojej jedynej i niepowtarzalnej kobiecie komplementy (nawet, jeśli będą kłamstwem) i zaproś ją randkę.
Po raz kolejny szwendam się po Ministerstwie i mam nadzieję, że trafię na Hermionę. Zaplanowałem całą dzisiejsza rozmowę i nie ma mowy, żeby coś poszło nie tak. Dzisiaj zaproszę ją na randkę i nie przyjmuje odmowy. Posyłałem swój uśmiech wszystkim napotkanym czarodziejom i czarownicom. Nagle mój wzrok przykuła ONA. Tak samo piękna, jak zawsze. Poprawiłem szybko włosy i podszedłem do niej pewnym krokiem. Zapamiętaj: pewność siebie to podstawa.
-Czy to Ty jesteś tą księżniczką, której od dawna szukam? - zapytałem, a ona przeniosła na mnie swój wzrok.
-Wszystko z tobą w porządku? - spojrzała na mnie rozbawiona. O nie, nie dam się tak łatwo zbić z tropu.
-Mam nadzieję, że potrafisz robić sztuczne oddychanie, bo gdy na Ciebie patrzę, to zapiera mi dech w piersi.
-Pewnie, że potrafię. Nie rozumiem do czego zmierzasz, Fred. - zaśmiała się, a mi zmiękły nogi, gdy usłyszałem jej melodyjny śmiech. Postanowiłem zabłysnąć inteligencją.
-Odrzucenie może spowodować stres dla obu zaangażowanych stron, a stres może prowadzić do powikłań zdrowotnych, jak bóle głowy, wrzody, guzy nowotworowe, a nawet śmierć! Więc dla twojego i mojego zdrowia, zgódź się na randkę.
-Nie zrozumiałam nic, oprócz ostatniego zdania. Mam zrozumieć, że zapraszasz mnie na randkę? - spytała niepewnie, a ja przybiłem sobie wewnętrzną piątkę.
-Byłbym zaszczycony – ukłoniłem się lekko, a moja jedyna i niepowtarzalna kobieta zaśmiała się ponownie. To raczej dobry znak.
-Pewnie, że gdzieś się z tobą wybiorę. Kiedy i o której?

Punkt trzeci: Zabierz swoją jedyną i niepowtarzalną kobietę w jakieś jedyne i niepowtarzalne miejsce i zrób na niej wrażenie.
Zaparkowałem pod domem mojej jedynej i niepowtarzalnej kobiety i zapukałem do drzwi. Po chwili usłyszałem kroki po drugiej stronie i w drzwiach stanęła Hermiona. Wyglądała jeszcze piękniej niż zazwyczaj. Miała rozpuszczone włosy i czerwoną.. zaraz, to nie jest fioletowy? Jakiś taki burakowaty ten kolor. Burakowatą sukienkę i złote buty. Na ręce miała mały, złoty zegarek a jej szyję zdobił złoty naszyjnik w kształcie serca. Postanowiłem zacząć rozmowę.
-Jesteś tak piękna, że aż sam nie wiem, co powiedzieć.
-Przecież właśnie coś powiedziałeś. - czy ona nie za często śmieje się w moim towarzystwie?
-Pani pozwoli? - podałem jej nonszalancko rękę, a ona ze śmiechem ją ujęła. Teleportowałem nas na błonia Hogwartu. Spojrzałem na Hermione – jej oczy powiększyły się o 5 cali.
-Jak? - spytała tylko. Uśmiechnąłem się zadowolony.
-Mam znajomości. - rzekłem krótko i chwytając ją za rękę, pociągnąłem kobietę w stronę jeziora. Były wakacje, więc nie musiałem martwić się, że jakiś dzieciak nam przeszkodzi. To będzie najlepsza pierwsza randka w życiu. Na moście, który umożliwiał przejście na drugą stronę jeziora, był ustawiony stolik z dostawionymi do niego dwoma krzesłami. Odsunąłem Hermionie krzesło i sam usiadłem na swoim. Klasnąłem w dłonie – niebo lekko się zaciemniło, a na około nas zaczęło leniwie lewitować zapalone świecę o zapachu róż. Klasnąłem po raz drugi – pojawił się skrzat trzymający w jednej ręce butelkę wina, a w drugiej dwa kieliszki.
-Zaraz podam jedzenie, sir – rzekł i lekko się ukłonił.
-Naprawdę bardzo ci dziękuję, Zgredku. - odpowiedziałem i odwróciłem się do kobiety w celu nawiązania konwersacji.
-Możesz pomóc mi utrzymać równowagę? - spytałem z uśmiechem.
-Coś się stało? - odpowiedziała pytaniem ma pytanie wyraźnie zaniepokojona.
-Nie, ale chyba na ciebie lecę.
-Fred, jesteś uroczy. Jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo się postarałeś. Nigdy bym nie sądziła, że potrafisz być taki romantyczny. - stwierdziła zarumieniona.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz...
-Ale mam nadzieję, że się dowiem. - przerwała mi, i (o ile to możliwe) jeszcze bardziej się zarumieniła. Wszystko idzie idealnie...

Punkt czwarty: Zabierz swoją jedyną i niepowtarzalną kobietę na jeszcze kilka randek (na ostatniej pocałuj i zapytaj, czy nie chciałaby mieć najlepszego chłopaka na świecie).
Siedziałem wraz z moją jedyną i niepowtarzalną kobieta na pomoście. Przed nami rozciągało się piękne, błękitne morze. Dystans między nami był ograniczony do minimum, więc niepewnie złapałem jej rękę. Ta odwróciła na mnie swoje zamyślone spojrzenie i lekko się uśmiechnęła.
-Masz patent ratownika? Bo utonąłem w twoim spojrzeniu. - pokręciła tylko głową z politowaniem i spojrzała prosto w moje oczy. Lekko się nad nią pochyliłem i złączyłem nasze usta w pocałunku. Oplotłem ręką jej talię i przyciągnąłem ją jeszcze bardziej do siebie (co było trudne, zważywszy na fakt, że siedzimy). Hermiona wplotła rękę w moje gęste, rude włosy. Po jakimś czasie, oderwaliśmy się od siebie. Wstałem i podałem jej rękę. Ujęła ją i delikatnie podniosła się z pomostu. Wtedy ja uklęknąłem przed nią i wyjąłem z kieszeni kwadratowe pudełko. Kobieta spojrzała na mnie zaskoczona, ale ja otworzyłem opakowanie i wyjąłem z niego piękną, złotą bransoletkę z serduszkiem na środku i wygrawerowanym na nim napisem ''F+H''.
-Księżniczko, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz mą dziewczyną, czyli jedyną i niepowtarzalną kobietą w moim życiu? - ta pisnęła tylko cicho i wyszeptała ''tak''. Zapiąłem bransoletkę na jej nadgarstku, a ona rzuciła mi się na szyję. Oboje z głośny pluskiem (i śmiechem) wylądowaliśmy w morzu.

Punkt piąty: ZAWSZE, ale to ZAWSZE bądź zazdrosny o swoją jedyną i niepowtarzalną kobietę. One to kochają.
-Jak niby mam nie być zazdrosny?! - krzyknąłem zirytowany do granic możliwości.
-Może dlatego, że jesteś zazdrosny o gościa starszego ode mnie o 20 lat, na dodatek żonatego i z trójką dzieci?! - odpowiedziała mi również krzykiem moja jedyna i niepowtarzalna kobieta.
-Ale on się do ciebie uśmiechał! A jakby tego było mało, ty też się do niego uśmiechnęłaś!
-Fred, zrozum, że dostałam awans i będę teraz współpracować z Dave'm. Musimy się jakoś dogadywać!
-Tak, tak, dogadywać! I co jeszcze?! - chyba przestałem już nad sobą panować.
-Podaj mi chociaż jeden sensowny powód, przez który masz być zazdrosny. - rzekła już spokojniej Hermiona, a mi zachciało się płakać.
-Może dlatego, że ja w praktycznie każdym zdaniu mówię, że cię kocham, a ty jeszcze ani razu nie powiedziałaś mi tych dwóch pieprzonych słów? - odpowiedziałem płaczliwym tonem, a moje oczy się zaszkliły. Poczułem, jak kobieta staje na palcach i mocno mnie przytula. Ogarnął mnie spokój.
-Freddie, kochanie... Spokojnie... Kocham cię, tak bardzo cię kocham...

Punkt szósty: Rozpieszczaj swoją jedyną i niepowtarzalną kobietę (kup jej kwiaty, zabierz ją do kina... Zapamiętaj: NIE KUPUJ CZEKOLADEK!)
-Witaj moja mała czarownico!
-Hej, Fred. Czego ode mnie chcesz o tej porze?
-Ej, jest dopiero 20. - podarowałem mojej jedynej i niepowtarzalnej kobiecie bukiet słoneczników (Hermiona kocha słoneczniki) – Więc wyciągam cię do kina. - uśmiechnąłem się przekonująco, a ona tylko pokręciła głową.
-Nie jestem uszykowana, a tak na pewno nigdzie nie wyjdę. Przykro mi Fred. Piękny bukiet, kochanie.
-Wyglądasz oszałamiająco. - stwierdziłem i pocałowałem ją w czoło. Spojrzałem na nią błagalnym wzrokiem. Kobieta westchnęła i dała się złapać za rękę. Moja twarz momentalnie się wypogodziła.
-Jestem zbyt uroczy by odmówić, prawda? - spytałem i zrobiłem najbardziej uroczą minę na jaką było mnie w tej chwili stać.
-Wiesz, że w wielu sprawach się nie zgadzamy... - zaczęła,a ja spojrzałem na nią z wyrzutem. - Ale to jest ten jeden, jedyny wyjątek, kiedy się z tobą zgodzę. - dokończyła. Natychmiast się rozpromieniłem.
-Na jaki film właściwie jedziemy?
-Na komedie romantyczną. - rzekłem i zacząłem poruszać zabawnie brwiami. Oczywiście nie obyło się bez chichotu, który Hermiona usilnie starała się zamaskować kaszlem. W końcu teleportowałem się pod samo kino.
-No to idziemy, słońce. - owinąłem swoja ręką jej talię i bardziej przyciągnąłem ją do siebie. Powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę kina.

Punkt siódmy: To już ten czas, więc leć kupić pierścionek, klęknij przed nią na jedno kolano i spytaj się, czy podoba jej się perspektywa wzięcia z tobą ślubu (najlepiej przy kolacji, którą ''sam ugotowałeś''. Koniecznie poproś o przygotowanie jedzenia swoją mamę!).
Usłyszałem dzwonek do drzwi. W pośpiechu pobiegłem otworzyć, bo dzisiaj wszystko musi być idealne. Mój czerwony krawat był starannie zawiązany i teraz spoczywał na śnieżnobiałej koszuli. Czarne spodnie i buty... Chyba dobrze wyglądałem. Co ja mówię – ja zawsze wyglądam nieziemsko! Teraz tylko jestem trochę ładniej ubrany, bo Ginny mi pomagała w doborze stroju. W tych krótkich chwilach, kiedy nie piszczała z radości. Otworzyłem drzwi i kolana się pode mną ugięły, gdy zobaczyłem moją jedyną i niepowtarzalną kobietę.. Miała na sobie czerwoną sukienkę przed kolano i czarne szpilki. Gestem dłoni zaprosiłem ją do środka.
-To bardzo miłe, że sam zrobiłeś kolację. - stwierdziła całując mnie w policzek. - bo zrobiłeś ją sam, tak? - zapytała jeszcze niepewnie.
-Pewnie – odpowiedziałem dumnie. Dziękuje mamo...
Jedliśmy w milczeniu. Cisza coraz bardziej mi ciążyła, jednak nie wiedziałem, jak ją przerwać. Gdy skończyliśmy jeść, Hermiona zaczęła się bawić skrawkiem obrusu. Zebrałem w sobie całą odwagę i wstałem od stołu. Kobieta spojrzała na mnie zaskoczona. Podszedłem do niej powolnym krokiem i klęknąłem przed nią na jedno kolano. Mina Hermiony składała się ze 100 procentowego zaskoczenia, ale ona również wstała. Z tylnej kieszeni moich spodni wyciągnąłem uwierające pudełko i lekko je otworzyłem. Naszym oczom ukazał się piękny pierścionek z białego złota. Małe diamenciki były poosadzane na ''krętych ścieżkach'', które prowadziły do dużego, czerwonego brylantu.



Łzy spływały po policzkach mej ukochanej, a ja wypowiedziałem wcześniej wykuty na pamięć tekst.
-Może nie jestem dawcą narządów, ale byłbym szczęśliwy, gdybym mógł oddać Ci swoje serce.
Więc czy ty, Hermiono Jean Granger wyjdziesz za mnie i spędzisz ze mną resztę życia? - spytałem, obawiając się odpowiedzi. Nie musiałem na nią długo czekać. Kobieta dosłownie rzuciła się na mnie nadal płacząc, ale ja skupiłem się tylko na jednym. Na zdaniu, które wypłynęło z jej ust: „Pewnie, że za ciebie wyjdę, wariacie!”.

Punkt ósmy: Weź ślub, spędź resztę życia i załóż rodzinę ze swoją jedyną i niepowtarzalną kobietą.
-Nelly! Brian! Szybciej, spóźnicie się na pociąg! - krzyczała z dołu moja jedyna i niepowtarzalna kobieta, podczas gdy ja wraz z dzieciakami siedziałem na górze. Razem pakowaliśmy niezbędne w Hogwarcie „Dowcipy Weasley'ów”. Nelly i Brian to bliźniaki z gęstymi, rudymi włosami i dużymi, czekoladowymi oczami. No, mieli też kilka piegów na nosie, ale naprawdę, nie wiem po kim!
-Już schodzimy, mamo! - odkrzyknęli jednocześnie.
-Tylko pamiętajcie: nie mówcie o niczym mamie, – zgodnie kiwnęli głowami – zachowajcie tradycje i zdobądźcie tytuł Dowcipnisi Hogwartu! - krzyknąłem uradowany.
-Tak jest, tato! - kocham, jak mówią jednocześnie!
-Idziecie?!
-Chodźcie dzieciaki, bo mama nieźle się już wkurzyła.- wspólnie wyszliśmy z pokoju i całą rodziną teleportowaliśmy się na dworzec King's Cross. Dzieci szybko się do nas przytuliły i się pożegnały. Chwilę później patrzyliśmy jak pociąg „Hogwart Express” odjeżdża i zostaje po nim tylko para.
-Co tym razem wykombinowaliście? - spytała surowo Hermiona, gdy pociąg zniknął z pola widzenia.
-Nic takiego. - broniłem się. Oj, i tak mi to nie ujdzie na sucho.

* * *

To już koniec tej książki. Mam nadzieję, że dużo się z niej nauczyłeś. Chociaż... nie jestem pewien, czy to działa na wszystkie kobiety. Bo wiecie... Hermiona jest wyjątkowa. Jedyna i niepowtarzalna. Kochanie, wiem, że patrzysz przez ramię co piszę. Nigdy nie byłaś mistrzynią kamuflażu. Nie kłóć się ze mną! Kocham cię, moja jedyna i niepowtarzalna kobieto.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Okej. Wpadł mi pomysł na miniaturkę, więc ją napisałam. Jest to moja druga miniaturka i myślę, że jest nieco lepsza od tej pierwszej ;D Bardzo dobrze mi się ją pisało, ale trochę długo mi to zajęło :) Proszę o komentarze i opinie ^^ Pozdrawiam ^^
~Katniss;33

6 komentarzy:

  1. Uśmiechałam się przez cały czas, gdy czytałam! Świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurcze to jest przecudowne:')) uśmiałam się jak nigdy a te teksty na podryw hahah niesamowicie Ci to wyszło<3
    ~Kate

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam :) Ogólnie to pewnie mnie nie kojarzysz: jestem autorką bloga „Fremione – Historia która nigdy nie miała mieć miejsca”. Jeśli do Ciebie piszę, to znaczy, że musiałaś przynajmniej raz skomentować któryś post. Piszę tą wiadomość, ponieważ właśnie wstawiłam dodatek do bloga i Ci, którzy skończyli go czytać – prawdopodobnie nigdy już by na niego nie weszli, więc to dla nich informacja. Jeśli ci się spodoba, zostaw komentarz, na pewno będzie mi miło :) Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!
    - TK

    http://kochamfreda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej pisarki nie da się zapomnieć! :) Na pewno wpadnę i skomentuję :)

      Usuń